Szczerze przyznam – pomysł, aby zostać Honorowym Dawcą Krwi, powstał w mojej głowie już dobrych parę lat temu. Do tej pory jednak się wzbraniałem, bynajmniej nie przez brak okazji. We Wrocławiu działa Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, w którym można podzielić się tym, co ma się najcenniejsze, cyklicznie organizowane są imprezy w stylu Wampiriady. To, co mi przeszkadzało, to jakiś dziwny strach – przed całą procedurą, samą donacją, potem skutkami utraty 450 mililitrów krwi, czyli jakby nie było 1/10 – 1/12 całości krążącej w organizmie. Ale podczas Wielkiego Postu chciałem dać coś z siebie, a jaki dar może być cenniejszy niż własna krew? Dlatego w końcu się zdecydowałem i powiem tak – absolutnie nie żałuję!

Jak się przygotować do oddania krwi?

Aby uniknąć zasłabnięcia, złego samopoczucia mogących być skutkiem donacji (tak nazywa się oddanie krwi i tak dalej będę o tym pisał) i aby pobranie krwi nastąpiło odpowiednio sprawnie, należy się odpowiednio przygotować. Przede wszystkim – nie pić alkoholu! Ani w dzień donacji, ani dzień wcześniej – alkohol rozrzedza krew, co może bardzo utrudnić jej pobranie.

W dniu pobrania należy:

  • dobrze się wyspać;
  • zjeść solidne, ale lekkie śniadanie;
  • wypić przynajmniej litr wody – aby nawodnić organizm;
  • spokojnie można też wypić kawę – to nie badanie medycyny pracy, które trzeba zrobić na czczo:) A podniesie ciśnienie krwi, dzięki czemu wszystko pójdzie sprawniej.

Na miejsce pobrania krwi radzę dojechać komunikacją miejską – nigdy nie wiadomo, jak organizm zareaguje i powrót później rowerem może być bardzo ciężki.

Wcześniej powinno się również powiadomić swojego przełożonego o spodziewanej nieobecności w pracy.

Jak oddać krew?

Cała procedura jest opisywana na stronie centrum.Radzę przeczytać dobrze i zapoznać się między innymi z tym, co można jeść przed donacją.

Krok pierwszy: rejestracja.

Otrzymujemy kwestionariusz osobowy wraz z numerkiem. Radzę przyjść możliwie najszybciej, a to dlatego, że potem w rejestracji osoby po donacji dostają między innymi zwolnienie z pracy, a wpuszczane są bez kolejki. Może to proces rejestracji wydłużyć.

Krok drugi: pobranie krwi do badania.

Następnie należy udać się na wstępne pobranie krwi do badania. Tu wchodzimy bez wezwania. U mnie akurat ten etap poszedł najmniej sprawnie, ale to dlatego, że się niepotrzebnie spiąłem:)

Badanie ma wykluczyć choroby zakaźne przenoszone przez krew, między innymi wirusa HIV i wirusowe zapalenie wątroby. Ale właśnie – od momentu zakażenia do czasu, kiedy będzie można to wykazać poprzez badanie krwi, może minąć nawet kilka miesięcy. Dlatego bardzo ważny jest:

Krok trzeci: wypełnienie formularza osobowego.

W oczekiwaniu na wezwanie do gabinetu lekarskiego na badanie, w poczekalni uzupełniamy kwestionariusz osobowy. Tutaj należy odpowiedzieć na szereg osobistych i intymnych pytań, dlatego doradza się, aby wypełnić go samodzielnie. I tutaj bardzo ważna sprawa: na wszystkie pytania BEZWZGLĘDNIE ODPOWIADAMY ZGODNIE Z PRAWDĄ! Nie traktujmy donacji jako darmowego badania, które miałoby na przykład wykluczyć HIV. Po pierwsze: jeśli do zarażenia doszło niedawno, to i tak nie wykaże, po drugie: oddając krew w takiej sytuacji, zaciągamy naprawdę ogromną odpowiedzialność na swoje sumienie.

Okej, można nie być świadomym ciężkiej choroby przenoszonej poprzez krew. Stąd te pytania, które mają wykluczyć potencjalnych nosicieli, stąd też eksponowane informacje, że jeśli stwierdzisz niepokojące objawy, masz obowiązek zgłosić się do centrum, aby wycofano krew z banku.

O wykluczeniach pisać nie będę, znajdują się one w informacjach dla dawców.

Krok czwarty: badanie lekarskie.

Nie wiem oczywiście, jak to jest w innych centrach. We Wrocławiu wyświetla się na ekranie w holu poczekalni numer dawcy (z otrzymanego w rejestracji kwestionariusza) i numer pokoju.

Podczas krótkiego badania lekarz rozwieje wszelkie wątpliwości. U mnie wzbudziły je: zabieg dentystyczny w ciągu ostatnich 6 miesięcy (zwykłe borowanie), zabieg chirurgiczny (prozaiczna kwestia dermatologiczna sprzed czternastu lat) i katar sienny (nie przechodzący w astmę). Wszystko to nie dyskwalifikowało mnie jako dawcę.

Jeśli badanie krwi i wywiad lekarski przeszły pomyślnie, czas na clu, czyli:

Krok piąty: oddanie krwi.

Najpierw dezynfekujemy ręce według instrukcji, potem przechodzimy do sali, w której faktycznie oddawana jest krew. Jestem przy tym wdzięczny pielęgniarkom, które sprawiają, że w tym miejscu panuje pogodna, rozluźniona atmosfera – bez niepotrzebnej napinki🙂 Pielęgniarka, która się mną opiekowała, załamała ręce, gdy się dowiedziała, że nie mam pojęcia, jaką mam grupę krwi i że krew oddawałem do tej pory tylko podczas badań medycyny pracy:)

Igła do pobierania krwi wygląda wprawdzie na grubą, ale wkłucie nie jest jakoś przesadnie bolesne. Potem po prostu siedzimy, popijając wodę, i czekając, aż oddane zostanie rzeczone 450 mililitrów. Czas zależy od organizmu; u mnie podobno zajęło to rekordowo szybkie 6,5 minuty:) Ale średnio zdaje się to około 10 minut.

Po oddaniu krwi należy odpocząć i usiąść w poczekalni przynajmniej na piętnaście minut. Nikt nie wygania, a ponieważ tego dnia i tak nie powinniśmy się przemęczać, lepiej posiedzieć, póki się upewnimy, że wszystko gra.

Krok szósty: ostatnia prosta.

Z papierkiem poświadczającym oddanie krwi idziemy do rejestracji – jak już pisałem wcześniej, bez kolejki. Tutaj wypisane zostanie zwolnienie z pracy. Ostatnia stacja to kawiarenka, gdzie dostaniemy osiem czekolad, sok i batonika. Radzę nie hojraczyć i wziąć ten ekwiwalent: czekolady i batonik dostarczą organizmowi utraconego żelaza, a sok nawodni organizm.

Całość: od momentu wejścia do centrum do momentu odebrania kurtki z szatni zajęła mi niecałe dwie godziny.

Co po oddaniu krwi?

Jak powiedziała pielęgniarka: niech ten dzień będzie lajtowy:) Nie wysilajmy się, skorzystajmy z wolnego dnia w pracy (chociaż nie polecam oddawać krew po to, aby wolne dostać na załatwianie jakiś spraw – organizm może zareagować w taki sposób, że nic nie załatwisz, a jeszcze nie daj Boże zasłabniesz). Pijmy więcej niż zazwyczaj, uzupełniając elektrolity. Pamiętajmy też, że organizm może zareagować z opóźnieniem: wkrótce po pobraniu krwi jej ciśnienie będzie wyższe (co jest logiczną i naturalną reakcją organizmu), ale potem może przyjść osłabienie i senność. Nie walczmy z nią wtedy: zamiast pić kolejną kawę, lepiej po prostu się położyć i przespać gorsze samopoczucie.

Myślę, że po pierwszej donacji szybko łapie się bakcyla. Kolejny raz krew można oddać po 2 miesiącach.