Dzięki tanim biletom Polskiego Busa w zeszłym roku zwiedzałem już w jeden dzień Pragę i Budapeszt. W końcu przyszła pora na Warszawę – w Wawie jeszcze nigdy nie byłem i nareszcie mogłem nadrobić zaległości. Od razu mówię – zobaczenie wszystkich atrakcji Warszawy w kilkanaście godzin nie jest możliwe. Ale ponieważ w stolicy Polski jest co zwiedzać, każdy znajdzie tu coś ciekawego dla siebie. A jak wyglądała moja Warszawa w 1 dzień?

Dla uprzyjemnienia lektury – piosenka o Warszawie:

7 rano

Warszawa przywitała mnie piękną, białą zimą, której we Wrocławiu jednak brakuje (nie to, żebym jakoś specjalnie tęsknił, ale mimo wszystko…). Zjadłem szybkie śniadanie i udałem się metra, które zawiozło mnie na przystanek Ratusz Arsenał.

8 – 10 rano

Kierunek zwiedzania wyznaczyła mi ulica Długa, którą doszedłem do placu Krasińskiego. To tu znajduje się niezwykle dynamiczny pomnik Powstania Warszawskiego, postawiony zresztą na miejscu wejścia do kanałów, z których korzystali Powstańcy (cześć Ich pamięci).

Dalej ulicą Długą, która przeszła we Freta i Nowomiejską. Przy rynku Nowego Miasta znajduje się kilka interesujących kościołów oraz pomnik Marii Skłodowskiej – Curie dzierżącej atom. Rozciąga się też całkiem ładny widok na przeciwległy brzeg Wisły.

 

Stąd cofnąłem się ku granicy między Nowym i Starym Miastem: Barbakanowi i murom miejskim. Średniowieczną Warszawę otaczały fortyfikacje, które po wojnie zostały przynajmniej częściowo zrekonstruowane. Stąd również roztacza się ładny widok na kamienice nowomiejskie i jest już rzut beretem na warszawską starówkę.

Bardzo zdziwiło mnie, jak maleńki jest warszawski rynek. Pośrodku znajduje się figurka syrenki – teraz zimą można jeździć wokół niej na łyżwach.

Ze starówki ku archikatedrze Jana Chrzciciela. W jej wnętrzu koronowano wielu władców; niektórzy książęta i królowie znaleźli tu również wieczny spoczynek, między innymi ostatni król Polski Stanisław August Poniatowski (co do którego mam bardzo złe mniemanie i nie zmienia tego nawet Konstytucja) oraz ostatni książęta mazowieccy. Przedwczesny zgon dwóch braci, Stanisława i Janusza III, budzi podejrzenie, że nie był on naturalny – po ich śmierci możliwe było włączenie księstwa mazowieckiego do Korony.

Barbakan

Syrenka na rynku

Nagrobek ostatnich książąt mazowieckich

Dalej udałem się na niespieszny spacer po Krakowskim Przedmieściu, nazywanym, nie bez kozery, salonem Warszawy. Wzdłuż tej długiej i szerokiej ulicy znajduje się wiele ważnych zabytków: Kolumna Zygmunta i Zamek Królewski (do którego wrócę za parę godzin), pomniki między innymi Adama Mickiewicza i Mikołaja Kopernika, ciekawe świątynie (chociażby kościół pw. Świętego Krzyża, gdzie spoczywa serce Chopina) i ważne obiekty rządowe (pałac prezydencki).

Kolumna Zygmunta

Figura Jezusa sprzed kościoła Św. Krzyża według niegdysiejszych studentów wskazywała pobliski pub:)

Pomnik Kopernika

Przy pomniku Kopernika skręciłem w lewo. Idąc w stronę Wisły przeszedłem między innymi obok muzeum Chopina, które ponoć także warte jest zobaczenia. Z okolic Mostu Świętokrzyskiego rozciąga się ładny widok między innymi na Stadion Narodowy. Drugie śniadanie zjadłem w doborowym towarzystwie – to znaczy przy drugim w mieście pomniku syreny. Stąd już rzut beretem do Centrum Nauki Kopernik.

Syrenka i stadion w tle

10 rano – 13.30 po południu

Bilety do CNK najlepiej kupić dzień wcześniej przez internet – kiedy wchodziłem, wejściówek w kasach już nie było.

Powiem tak  – na pewno jest to znakomita atrakcja dla najmłodszych – można wszystkiego dotknąć i sprawdzić działanie wielu teorii fizycznych w praktyce. Ja większość z nich znałem (fizyką interesuję się hobbystycznie), ale i tak zobaczyć ich działanie na eksponatach było bardzo ciekawe. Bardziej natomiast zainteresowała mnie część poświęcona ludzkiemu mózgowi. Ta wystawa między innymi świetnie pokazuje, jak odpowiednio postawione pytania mogą zmanipulować naszymi wspomnieniami. Część poświęcona bioetyce stawia kilka naprawdę trudnych pytań na temat współczesnej medycyny. A część poświęcona stosunkom społecznym – to, jak łatwo przenosimy nasze postrzeganie rzeczywistości na inne kultury.

14 – 16 po południu

Z CNK cofnąłem się w stronę Zamku Królewskiego, tym razem przez Mariensztat – osiedle malowniczych kamieniczek, które w latach 40. zbudowano dla przodowników pracy. Ładnie z tej perspektywy widać Zamek Królewski.

Zamek Królewski z okolic rynku Mariensztatu

Zamek – siedziba między innymi ostatniego króla Polski, miejsce ustanowienia Konstytucji Trzeciego Maja, został pod koniec Powstania Warszawskiego wysadzony w powietrze przez hitlerowców. Odbudowano go dopiero w latach 80., a środki na prace czerpano głównie ze społecznych „zrzutek”. Starano się przy tym zachować oryginalny kształt i przywrócić wyposażenie zgodne z duchem epoki. Tego wszystkiego dowiedziałem się z przejmującego filmu, który można obejrzeć na koniec zwiedzania.

Jednak zanim przyszło do projekcji, przespacerowałem się komnatami Zamku, podziwiając kunszt rekonstruktorów. Ogrom prac przy przywracaniu wyglądu gabinetów, sypialni, sali audiencyjnej, sali poselskiej musi budzić podziw! Na ścianach zawieszono wiele obrazów – niektóre pochodzą z oryginalnych kolekcji (jak krajobrazy Canaletta), niektóre (jak alegoryczne i niezwykle dynamiczne obrazy Jana Matejki) są znacznie późniejsze.

Wyszedłem z Zamku bogatszy o naprawdę ogromną dawkę wiedzy historycznej i kulturowej z bardzo burzliwych dziejów Polski – od końca XVIII wieku aż do lat 90. XX stulecia.

Odtworzony fresk na suficie sali audiencyjnej

 

Posąg Jowisza jako starca dźwigającego świat

Królewska sypialnia

Sala senatorska

Konstytucja 3 Maja

Rejta, czyli upadek Polski

17 – 18 po południu

Po wyjściu z zamku niespiesznie przespacerowałem się na drugą stronę Wisły, aby zobaczyć charakterystyczny kosz Stadionu Narodowego. Stamtąd powrót na ulicę Świętokrzyską, skąd metrem wróciłem na dworzec autobusowy.

Co na kolejny raz?

Warszawa w 1 dzień? Tak, czasu było zdecydowanie za mało, aby zobaczyć wszystko, co chciałem. Na kolejny raz na pewno zostaje mi Muzeum Powstania Warszawskiego, Łazienki, Saska Kępa, być może wybiorę się z rowerem do Puszczy Kampinoskiej. Pomysłów mam jeszcze całkiem sporo:)

Warszawa w 1 dzień – informacje praktyczne

Abyście mogli cieszyć się z jednodniowej wycieczki do Warszawy, przygotowałem garść informacji praktycznych:

  • Polski Bus na linii Wrocław – Warszawa staje na dworcu Metro Młociny. Teoretycznie to (prawie) koniec świata, praktyka okazuje się na szczęście dużo bardziej fortunna. Metro kosztuje zaledwie 3,40 (tyle ile bilet jednorazowy we Wrocławiu) i upoważnia do przejazdów w ciągu 20 minut od skasowania. Bez obaw jednak – tabor jedzie na tyle szybko, że pokonanie trasy do centrum to kwestia nawet nie parunastu minut. A metro odjeżdża w zasadzie co chwila.
  • Bilety do Centrum Nauki Kopernik warto kupić przynajmniej dzień wcześniej. Dzięki temu oszczędzi się stania w godzinnej kolejce… albo rozczarowania, że wejściówek na dany dzień już nie ma (kiedy ja byłem, wiele osób odchodziło z kwitkiem). Bilety kupisz na stronie: https://bilety.kopernik.org.pl. Tam też znajdziesz regulamin, którego nie będę w całości przytaczał, poza jedną rzeczą:
  • Bilety rezerwuje się na konkretną godzinę, ale upoważniają one do wejścia na pół godziny przez nią i na godzinę po nią. To dosyć duże okienko dla niecierpliwych albo spóźnialskich. Dzięki temu, chociaż bilet miałem na 10.20, mogłem wejść już razem z otwarciem bram CNK.
  • I chyba najważniejsze: nie nastawiaj się, że w ciągu jednego dnia zobaczysz w Warszawie wszystko, co jest do zobaczenia🙂 To zwyczajnie niemożliwe!

Trasa: