Jacekgedlek.pl - blog turystyczny

Rower, góry i wycieczki – z wiarą!

Tag: Tatry Zachodnie

A co z resztą?

W poprzednich wpisach opisywałem swoje wejścia na Giewont i Kasprowy Wierch, na Czerwone Wierchy, swoje zmagania z Orlą Percią, fantastyczną i bardzo widokową wycieczkę z Kuźnic przez Zawrat i Szpiglasową Przełęcz do Palenicy Białczańskiej. Czytelnicy poznali również moje zmagania z Tatrami Słowackimi (Krywaniem, Rakuską Czubą i Małą Wysoką). A co z resztą wycieczek? Bo przecież w sumie na dwanaście dni w Tatrach aż jedenastokrotnie wychodziłem w góry! Otóż pozostałe trasy postanowiłem opisać zbiorczo w jednym wpisie.

Czytaj dalej

Nowy sposób na Czerwone Wierchy

Uwielbiam Czerwone Wierchy, pewnie to już kiedyś pisałem. Powiem więcej: bez Czerwonych Wierchów, podobnie jak bez Zawratu i Rysów, urlop w Tatrach byłby jakiś taki… niepełny. Na szczęście liczba szlaków dojściowych sprawia, że masyw ten, którego najwyższym szczytem jest Krzesanica, raczej długo mi się nie znudzi. W tym roku znalazłem nowy sposób na Czerwone Wierchy – sądząc po liczbie ludzi spotkanych na szlaku prawdopodobnie najmniej popularny.

Czytaj dalej

Tatrzańska klasyka – Giewont, Kondracka Kopa i Kasprowy za jednym zamachem

Gdzieś chyba wspominałem, że nie za bardzo przepadam za Giewontem. Może źle się wyraziłem – nie tyle nie przepadam, o ile uważam, że jest więcej gór mniej obleganych, a bardziej widokowych. Ot chociażby niedaleka Kondracka Kopa. Ale na Giewont jednak od czasu do czasu warto się wybrać; w tym roku zdecydowałem się na tatrzański klasyk – a więc z Kuźnic na Giewont, a potem dalej przez Kondracką Kopę i Goryczkową Czubę na Kasprowy Wierch.

Czytaj dalej

Tatry 2017 cz. 2 – Tatry Zachodnie

W poprzednim wpisie przedstawiłem trasy w Tatrach Wysokich, które przeszedłem podczas niedawnego sierpniowego urlopu. Teraz opiszę moje zmagania z Tatrami Zachodnimi. Zapraszam do lektury i do komentowania:)

Czytaj dalej

Na Starorobociański Wierch, na Szpiglasowy Wierch i na Lubomir – wrześniowe wspomnienia cz. 4

To czwarty, przedostatni już odcinek z cyklu „Tatry – wrzesień 2016”. Pierwsze trzy części znajdziecie: tu, tu oraz tu. Tym razem opiszę wędrówki z dnia ósmego, dziewiątego i dziesiątego, wspomnę też o samej końcówce. Zapraszam do lektury!

Czytaj dalej

Grań Wołowca, Turbacz i Kasprowy Wierch – wrześniowe wspomnienia cz. 2

W jednym z poprzednich wpisów przedstawiłem pierwsze dwa dni niezwykle udanego wrześniowego wypadu w Tatry. Teraz przyszła pora na trzy kolejne wycieczki – pewnie łatwiejsze (zwłaszcza od Zawratu), ale nie mniej interesujące.

Czytaj dalej

Na Czerwone Wierchy i Zawrat – wrześniowe wspomnienia – cz.1

W Sudetach na razie efekt szklanych gór, więc póki co żyję wspomnieniami. Postanowiłem zatem opisać urlop w Tatrach z września 2016. Pół roku już minęło i może nie wszystko pamiętam. Bardziej natomiast chciałbym podzielić się pewnymi uwagami praktycznymi, aniżeli samym opisem szlaków (choć to też będzie). Kilka kwestii warto byłoby przedstawić już na starcie:

  • urlop spędziłem od 8 do 19 września w Zakopanem, ale zrobiłem też dwa krótkie wypady w Beskidy i Gorce. Pierwsza połowa września jest dla mnie chyba najlepszym okresem na podbój Tatr: pogoda jest tak samo (albo prawie tak samo) stabilna jak w sierpniu, ale szlaki są nieco mniej zatłoczone;
  • spałem na polu namiotowym vis-a-vis Wielkiej Krokwi. Bardzo blisko stamtąd na kuźnickiego węzła szlaków i stosunkowo blisko centrum. A jeśli komuś nie chce się robić kilometrów po mieście, spokojnie może złapać busa. Stamtąd odjeżdżają dosłownie co chwilę;
  • wyruszając, nie byłem do końca pewny swoich możliwości. Rok wcześniej jechałem w tym samym terminie i, mówiąc oględnie, świata nie zwojowałem. Rzeczywistość pokazała, że byłem w znacznie lepszej formie, natomiast na wszelki wypadek miałem przygotowanych kilka planów zastępczych.

A co było dalej? O już tym poniżej:)

Czytaj dalej