Jacekgedlek.pl - blog turystyczny

Jacek o rowerze, górach i wierze

Beskid Wyspowy

(Prawie) bezludna wyspa, czyli Ćwilin na deser

Wejście na Ćwilin było zwieńczeniem listopadowego wyjazdu (opisy wycieczek na Lubogoszcz i na Mogielicę tu i tu). Ku mojemu zdziwieniu niemal cała wycieczka upłynęła mi w samotności; jedynie w okolicy szczytu spotkałem miejscowego, który na rozgrzewkę przed pracą wybrał się w góry. Jednym słowem – takie bezludne wyspy:)

Czytaj dalej

Toponimiczne zagwozdki, czyli danie główne z Mogielicy

No właśnie – na Mogielicę czy na Mogielnicę? Długo myślałem, że najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego nazywa się „Mogielnica” (nawet tak na jakiś blogach widziałem), ale ten wpis udowodnił mi dobitnie, że jestem w błędzie:) W każdym razie – abstrahując już nawet od nazwy – góra ta kusiła mnie już od dłuższego czasu. Planowałem już rok temu, ale połączenia z Zakopanem były przeciętne, zdecydowałem się więc wówczas na Lubomir, myślałem podczas tegorocznego wypadu czerwcowego, ale ostatecznie zdecydowałem się na przejście Pienin Spiskich. Ostatecznie wejście na Mogielicę miało być głównym punktem programu listopadowego wyjazdu.

Czytaj dalej

Czwarty L., czyli Lubogoszcz na przystawkę

Tak a propos tytułu dzisiejszego wpisu: jest taka powieść autorstwa Mario Puzo (tego, który dał światu „Ojca chrzestnego) „Czwarty K” – o członku klanu Kennedych, który poszedł w ślady swych przodków i został prezydentem, a następnie rozpętał totalną wojnę z terroryzmem. Góry i thiller polityczny to dosyć odległe konotacje (chyba że ktoś taszczy ze sobą na szczyt jakąś lekturę – pochwalam, ale sam tego nie robię, bo cały plecak z reguły zajmuje mi prowiant i inne wyposażenie:). Moje skojarzenie wzięło się stąd, że w Beskidach na terenie zaledwie kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych znajdują się przynajmniej cztery szczyty, których nazwa zaczyna się na L: Lubomir w Beskidzie Makowskim/ Wyspowym, Lubań w Gorcach, Luboń Wielki i Lubogoszcz w Beskidzie Wyspowym. Na Lubogoszcz właśnie wszedłem w sobotę 5 listopada na rozpoczęcie krótkiego pobytu w Mszanie Dolnej.

Czytaj dalej

Stara miłość nie rdzewieje, czyli jak to było z z tym Luboniem

Na Luboń w Beskidzie Wyspowym wybrałem się w przeddzień wycieczki do Budapesztu. Był to w ogóle mój powrót w Beskid Wyspowy po bodajże trzynastu latach (!). Ostatni raz byłem w tym paśmie podczas Oazy, kiedy miałem osiemnaście lat (dwa wspaniałe tygodnie w Mszanie Górnej). Niemal od razu przypomniałem sobie, dlaczego kiedyś pokochałem te rejony. Cóż, jak mówią – stara miłość nie rdzewieje🙂

Czytaj dalej

Na Starorobociański Wierch, na Szpiglasowy Wierch i na Lubomir – wrześniowe wspomnienia cz. 4

To czwarty, przedostatni już odcinek z cyklu „Tatry – wrzesień 2016”. Pierwsze trzy części znajdziecie: tu, tu oraz tu. Tym razem opiszę wędrówki z dnia ósmego, dziewiątego i dziesiątego, wspomnę też o samej końcówce. Zapraszam do lektury!

Czytaj dalej

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén