W ramach nadrabiania zaległości (a trochę się ich przez ostatnie tygodnie – bardzo owocne pod względem turystycznym – zebrało) przedstawię dzisiaj krótką relację ze zdobycia Szerokiej w Górach Kamiennych. Miało to miejsce w ostatni weekend sierpnia, a więc ledwie tydzień po powrocie z bardzo udanego wyjazdu w Tatry i Beskidy. Szeroka jest tym samym moim ostatnim szczytem Gór Kamiennych zdobytym w ramach Diademu Gór Polski.

Góry Kamienne należą do najczęściej odwiedzanych przeze mnie miejsc w Sudetach. W tym roku byłem już czterokrotnie (na ruinach zamku Rogowiec i na Dzikowcu, potem na Lesistej Wielkiej i ponownie Dzikowcu, a na otwarcie majówki – na Ruprechtickim Szpicaku). Nie miałem jednak jeszcze okazji zawitać w Góry Krucze – a więc najbardziej na zachód wysuniętą część tego pasma. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze – ta stara prawda dotyczy zwłaszcza gór:)

Na Szeroką z Lubawki – fotorelacja

Co ja zresztą będę się rozpisywał, obraz jest wart więcej niż tysiąc słów:)

Widok wzgórz Bramy Lubawskiej z podnóża Szerokiej.

W oddali Lubawka.

Widok z platformy widokowej ze szlaku.

Głębokie doliny – znak rozpoznawczy Gór Kamiennych.

Na szczycie miała być tabliczka, niestety jakimś cudem ją minąłem. Na pocieszenie – widok na Czechy.

Nie chcę kłamać, ale czy w oddali to nie Śnieżka?

Tablica poświęcona św. Hubertowi.

Głębokich dolin ciąg dalszy.

Z Kruczej Skały – widok na Lubawkę.

Wzgórza Gór Kruczych.

Sudeckie Tatry:)

Widoki tego dnia – zwłaszcza w zejściu – były naprawdę piękne.

A tu już po zejściu.

Na pewno pod względem technicznym i kondycyjnym ta wycieczka była łatwiejsza niż zdobycie Ruprechtickiego Szpicaka albo Lesistej Wielkiej. Natomiast taka uwaga, że trzeba bardzo pilnować znaków! Jest tu duże zagęszczenie szlaków, również rowerowych i narciarskich, przez co łatwo zgubić ten odpowiedni. Mnie to oczywiście spotkało:) I to parokrotnie, koniec końców długim fragmentem schodziłem szlakiem rowerowym (co samo w sobie też nie było złe, wiedziałem, że pokieruje mnie on odpowiednio). Niemniej dla tych widoków warto było się pogubić:)

Trasa: