Miałem kilka planów na majówkę, które jednakże nie wytrzymały starcia z:

  • Brakiem miejsc noclegowych (w Bieszczadach i Pieninach);
  • Niepogodą, która odstraszyła mnie przed noclegiem pod namiotem w Beskidach.

Tutaj po raz kolejny okazało się, dlaczego tak ważna jest elastyczność. Mimo wszystko weekend majowy okazał się całkiem udany, powiększyłem bowiem listę zdobytych szczytów z KGP i Diademu i zwiedziłem kilka miejsc, które chciałem zobaczyć już jakiś czas temu.

Majówka w liczbach

W sumie między 29 kwietnia a 3 maja:

  • Na szlakach spędziłem około 21 godzin;
  • Przeszedłem około 67 km (licząc po samych szlakach);
  • Zdobyłem 2 szczyty do Diademu Gór Polskich;
  • 1 szczyt do Korony;
  • I 6 szczytów w ogóle (Ruprechticki Szpicak, Róg, Wielką Kopę, Wołek, Magurkę Wilkowicką i Czupel);
  • Zobaczyłem także Kolorowe Jeziorka, zawitałem drugi raz w tym roku na ruiny Zamku Bolczów i zwiedziłem Twierdzę Kłodzko.

W czerwcu kolejny długi weekend, który zamierzam spędzić w górach. Mam już pewne plany – i bez względu na to, czy pogoda zdecyduje się je pokrzyżować, wierzę, że i tak będzie dobrze:)