Podsumowywałem już styczeń, pora zatem zrobić to samo z lutym. Okazuje się, że był on obfity w wydarzenia, chociaż zanim przysiadłem się do wpisu, to wydawało mi się coś całkiem innego. W każdym razie zapraszam do lektury.

Góry

Efekt szklanych gór trochę odstraszał, ale w końcu udało mi się wybrać w ostatni weekend lutego. Krótka relacja z wycieczek po Karkonoszach i Górach Bystrzyckich znajduje się w tym miejscu.

Właściwie teraz sobie uświadomiłem dwie rzeczy:

  • Skalny Stół to najwyższe jak na razie miejsce, w jakim byłem w tym roku;
  • Jagodna to 15 koronna góra, którą zdobyłem. Czyli przekroczyłem półmetek:)

Rower

Tu znacznie lepiej niż w poprzednim miesiącu: 226 kilometrów, w tym pierwsze nieco dłuższe wycieczki:

  • do pałacu w Leśnicy;
  • nad jezioro Bajkał ( co roku zwyczajowo mój pierwszy cel podróży poza Wrocław na rowerze);
  • do Łoziny (trasa Szczodre – Budziwojowice – Łozina – Siedlec – Pasikurowice – Cienin – Krzyżanowice i powrót do Wrocławia) – przy okazji na pewno ją opiszę.

I oczywiście sporo krótkich dystansów takich typowo na przewietrzenie głowy po pracy.

Okazało się przy tym, że:

  • jazda w temperaturze poniżej zera przestaje być przyjemnością, a zaczyna się stawać walką o przetrwanie (oczywiście przesadzam, ale wcale nie tak dużo);
  • w swoim odczuciu prezentuję już formę, którą w zeszłym roku osiągnąłem w maju. Gdybym był wyczynowcem, powiedziałbym, że forma przyszła za szybko… Na szczęście nie jestem i mogę się cieszyć z kolejnych pokonywanych granic. Cel, jaki sobie wyznaczyłem na ten rok (czyli 5000 km na rowerze) jest jak najbardziej do osiągnięcia.

Inne ciekawe miejsca, atrakcje

Oczywiście nie samymi górami i rowerami żyje człowiek:

  • Centrum Historii Zajezdnia – naprawdę kawał wojennej i powojennej historii Wrocławia. Pokuszę się o stwierdzenie, że każdy Wrocławianin powinien zwiedzić te wystawy. Nie będę pisał nic więcej – zobaczycie sami! Miałem też to szczęście, że załapałem się na wystawę czasową Solidarność Polsko – Norweska, która uświadomiła mi, jak wiele dobrego Norwedzy zrobili dla nas podczas stanu wojennego i po nim.
  • Narodowe Forum Muzyki – miałem przyjemność zostać zaproszonym na koncert „Romeo i Julia”. Nie będę ukrywał, że jestem symfonicznym ignorantem, natomiast nawet moja niewiedza w tym temacie nie przeszkodziła mi w rozkoszowaniu się muzyką, za pomocą której (i tylko niej!) opowiedziano tę wszystkim znaną historię.