Kwiecień może nie był tak ciekawy jak marzec pod względem górskich i rowerowych zdobyczy, ale byłem tego świadomy – w końcu ostatki Wielkiego Postu i święta Wielkiej Nocy wiążą się z duchowymi i rodzinnymi zobowiązaniami. Niemniej jednak co nieco udało mi się zobaczyć i w tym miesiącu.

Góry

Pierwszy weekend kwietnia był wspaniały pod względem pogody, więc miesiąc rozpocząłem od wizyty w Górach Złotych i Bialskich oraz w Kamiennych. Tu znajdziecie relację ze zdobycia Czernicy i Lesistej Wielkiej.

Miesiąc kończył się… cóż, na pewno zdecydowanie gorzej, niemniej jednak na start majówki udało mi się zdobyć Ruprechticky Spicak oraz Róg w Zaworach – 27 szczyt z Diademu Gór Polski.

Relację z długiego  weekendu majowego przedstawię wkrótce. Mały spojler jednak – wbrew zapowiedziom pogodowym był bardzo udany.

Rower

Jak napisałem w poprzednim podsumowaniu, tak zrobiłem – pierwszy 1000 km wykręciłem tuż po świętach. Łącznie licznik wskazuje 1022 km. Przejechanie 307 km to nie jest jakiś wspaniały wynik, ale od teraz będzie już tylko lepiej:)