Jacekgedlek.pl - blog turystyczny

Rower, góry i wycieczki – z wiarą!

Page 2 of 12

Beskidzkiego epilogu część pierwsza – Babica na rozchodzenie

Na zakończenie bardzo udanego weekendu majowego wybrałem Beskid Makowski. A więc – Flixbusem do Krakowa, tam po przerwie na śniadanie busem do Palczy. W trakcie jazdy dowiedziałem się, że niedaleko w nocy spadł obfity deszcz; zresztą niebo wyglądało tak, jakby szykowało się do dogrywki. Cóż, Babica celem numer jeden na ten dzień pozostała, ale miałem pewne małe obiekcje, zwłaszcza że po całonocnej podróży byłem niewyspany, a i musiałem nieść ze sobą cały majówkowy dobytek.

Czytaj dalej

Węgierska majówka – rowerem wokół Balatonu

Podczas majówki na Węgrzech nie mogłem zrezygnować z wycieczki rowerem wokół Balatonu. Balaton jest tak wielki, że z jednego jego końca nie widać przeciwległego brzegu! W najszerszym miejscu zaś jedynie wzgórza majaczą na horyzoncie. Z kolei Balaton Korut to fantastyczna ścieżka rowerowa, prowadząca możliwie najbliżej brzegu – dobrze ponad 220 kilometrów znakomicie oznakowanej, bezpiecznej (ruch odbywa się wydzielonym pasem dla rowerzystów), bardzo widokowej i zróżnicowanej trasy.

Czytaj dalej

Węgierska majówka – zwiedzanie królewskiego Szekesfehervaru

Jak już pisałem, jestem pod wielkim wrażeniem jakości i częstotliwości połączeń na Węgrzech. Między Budapesztem a Szekesfehervarem pociągi kursują z częstotliwością co pół godziny – część potem jedzie w kierunku południowego Balatonu, część na północ w kierunki Veszprem, do tego pewnie można doliczyć jeszcze sporo połączeń autobusowych… Ja kierowałem się zasadniczo do Siofok, ale mniej więcej w połowie drogi zrobiłem przystanek, aby pozwiedzać przepiękny Białogród Królewski – czyli Szekesfehervar właśnie.

Czytaj dalej

Węgierska majówka – w Góry Matra! Kekes zdobyty

Po pierwszym bardzo aktywnym dniu spędzonym na Węgrzech, na drugi dzień zaplanowane miałem wejście na Kekes – najwyższy szczyt gór Matra i całych Węgier. Czytałem o tej górze wcześniej i w mojej wyobraźni powstało porównanie do dolnośląskiej Wielkiej Sowy.

Czytaj dalej

Węgierska majówka – Budapeszt

Jakieś 8 miesięcy minęło, odkąd byłem na 1 dzień w Budapeszcie. Tamta wycieczka rozbudziła apetyty na więcej – aby lepiej poznać kraj bratanków i przede wszystkim ich piękną i niezwykle ciekawą stolicę. Plan objazdówki po Węgrzech na majówkę powstawał długo; ostatecznie (spojler już na samym początku) wyjazd wyglądał tak: 1 dzień Budapeszt, 2 dzień Góry Matra, 3 dzień Szekesfehervar i przejazd do Siófok, 4 i 5 dzień Balaton, 6 dzień przejazd do Budapesztu i nocą powrót do Polski, gdzie miał miejsce ciekawy majówkowy epilog.

Podobne objazdówki zdarzało mi się robić po Polsce, ale za granicą jeszcze nigdy.  Koniec końców – mimo pewnych wpadek wszystko się udało! Duża w tym zasługa ludzi tworzących społeczność forum.wegierskie.com, którzy odpowiadają na najgłupsze nawet wątpliwości.

Czytaj dalej

#jedenworek – sprzątanie świata

Fajnie, że ludzie chodzą w góry. Po to są wytyczane urokliwe szlaki, budowane wieże widokowe, tworzona infrastruktura turystyczna, aby zmierzyć się z własnymi słabościami, w międzyczasie zachwycić się pięknymi panoramami, a po udanej wycieczce – pochwalić się swoją wędrówką. Natomiast mniej fajnie się robi, kiedy ludzie zapominają, że to nie oni w górach są najważniejsi. Efektem takiego egocentryzmu są potem niemiłosiernie zasyfione szlaki.

Czytaj dalej

Z widokiem na Góry Stołowe – Kamienna Góra i Wolarz w Górach Bystrzyckich

Po sobotniej wycieczce w tereny dobrze mi znane przyszedł czas na niedzielne odkrywanie pasma wciąż pozostającego dla mnie pewną niewiadomą. W Górach Bystrzyckich byłem raz – w zeszłym roku przy okazji zdobywania koronnej Jagodnej. Tym razem wybrałem się w miejsce, gdzie stykają się z Górami Orlickimi. Dość powiedzieć, że gdzieniegdzie Wolarz jest zaliczany właśnie do tego drugiego pasma. Zagwozdki geograficzne pozostawiam jednakże geografom, a sam ruszam z plecakiem i mapą:) Czego efektem są zdjęcia, które zobaczycie poniżej.

Czytaj dalej

Piękne lato w Karkonoszach – na Szrenicę i Śnieżne Kotły ze Szklarskiej Poręby

Ostatni raz na Śnieżnych Kotłach byłem dwa lata temu. Karkonosze zafundowały mi wówczas istny kalejdoskop pogodowy – od ładnej, ciepłej pogody w Szklarskiej Porębie, po mgłę, deszcz i śnieg w okolicach Łabskiego Szczytu. Dlatego w ramach wyrównywania rachunków postanowiłem pięknej kwietniowej soboty wybrać się ponownie. Tym razem na Szrenicę i na Śnieżne Kotły dane mi było iść w pięknej, praktycznie już letniej aurze. Poniżej fotorelacja, bo słowa to za mało, aby oddać ten fantastyczny szlak:)

Czytaj dalej

Stare porachunki wyrównane – Sas i Trójgarb w Górach Wałbrzyskich

Skąd wyrównywanie rachunków? Ponieważ częściowo trasę tę robiłem dwa lata temu. Była to jedna z pierwszych samotnych wycieczek w Sudety i wtedy dramatycznie się pogubiłem. Jak było tym razem? Zapraszam do lektury.

Czytaj dalej

Rowerem po ziemi świdnickiej – Wzgórze Ernesta, Popiel i Zalew Mietkowski w jednej wycieczce

Jak pewnie zauważyliście, nie lubię ułatwiać sobie życia:) Zasadniczo wiele wzniesień, które zdobywam w ramach przedsięwzięć, można by „zaliczyć” (bardzo nie lubię tego sformułowania w stosunku do gór) dużo szybciej, niż ja to robię. Wzgórze Ernesta (nazywany również Górznem) oraz Popiel do takich właśnie należą – wystarczy podjechać autem niemal pod sam szczyt, przejść kawałeczek i gotowe, kolejna pozycja do książeczki… Nie neguję oczywiście, każdy zwiedza tak, jak lubi, ja natomiast wolę te potencjalnie krótkie wycieczki wydłużyć maksymalnie tak, aby przy okazji zobaczyć jeszcze coś ciekawego. Tak było właśnie ze Wzgórzem Ernesta i Popielem – koncepcja „zerowania” najniższych wzniesień w Koronie Sudetów Polskich pozwoliła mi zjeździć na rowerze solidny kawałek Równiny Świdnickiej oraz terenów położonych bardzo blisko Ślęży. Uprzedzając fakty – to zdecydowanie była najciekawsza i najbardziej owocna wycieczka rowerowa jak do tej pory w tym roku. Cube SL Road dosłownie sam mnie niesie:)

Czytaj dalej

Page 2 of 12