Jacekgedlek.pl - blog turystyczny

Rower, góry i wycieczki – z wiarą!

Page 2 of 11

Cube SL Road – recenzja roweru fitnessowego do 3000 zł

Niespełna rok temu popełniłem wpis o tym, jak dostosować rower do swoich potrzeb. W zasadzie zostawiam go w charakterze ciekawostki przyrodniczej, bo przez ten czas wiele się zmieniło. Po pierwsze, słusznie uznałem, że te przeróbki to jednak były śmiechu warte🙂 Po drugie, parę rozmów z osobami, które w temacie są obeznane znacznie lepiej ode mnie, przekonały mnie, że do moich potrzeb najlepszy będzie rower fitnessowy. Wcześniej mylnie sądziłem, że jeśli coś jest do wszystkiego, to musi być do niczego. To nieprawda – a trzy miesiące szczęśliwego posiadania Cube SL Road mnie co do tego przekonały. Poniżej przedstawiam subiektywną recenzję, napisaną stricte po amatorsku, bo przyznaję – znawcą nie jestem i zwyczajnie się na całym tym osprzęcie nie znam:) Chciałem w sumie wstrzymać się, póki nie dokręcę do 1000 km, ale na liczniku już prawie 800; myślę, że poznałem wszelkie zalety tego roweru (których ma naprawdę dużo) i zmierzyłem się z wyzwaniami (na szczęście nielicznymi:), które przede mną postawił.

Czytaj dalej

Majówka 2018 – gdzie pojechać na majówkę? Kilka inspiracji

Majówka 2018 zbliża się milowymi krokami. W tym roku mamy chyba najlepszy układ świąt – dzięki 3 dniom urlopu można pojechać nawet na ponad tydzień wakacji! Aż żal nie skorzystać:) Ja już plany na majówkę mam, ale jeśli ktoś dopiero zastanawia się, gdzie pojechać, przygotowałem kilka inspiracji.

Czytaj dalej

Wzgórza Trzebnickie na rowerze – Trzebnica i Oleśnica w jednej wycieczce

Trasa przez Wzgórza Trzebnickie należy do moich ulubionych – dość powiedzieć, że robię ją kilka razy do roku. Podczas jednej wycieczki daje możliwość zwiedzenia Trzebnicy i Oleśnicy, gwarantuje także ładne widoki na trasie. Z uwagi na przewyższenia i długość trasy robię ją zazwyczaj w wysokim dla siebie sezonie rowerowym, w lipcu lub sierpniu. Tym razem dane mi było pokręcić już w marcu. Jest forma, czuję, że to będzie kolejny rekordowy rok na rowerze🙂

Czytaj dalej

Śladem zamków i pałaców – na rowerze do Wojnowic i dalej

Po dłuższej przerwie aura w końcu zaczęła sprzyjać rowerzystom. Na piękną i ciepłą sobotę wybrałem wycieczkę do Wojnowic. Trasę doskonale znam, bywam tam co roku i mam do niej duży sentyment. Wydawała mi się ona też znakomitym wyborem, biorąc pod uwagę fakt, że ledwie dzień wcześniej zostałem honorowym dawcą krwi. Nie mogłem być pewny, czy osłabienie organizmu jeszcze mnie nie dopadnie, a podczas tej wycieczki jest wiele miejsc, skąd można wrócić komunikacją zbiorową.

Czytaj dalej

Jak zostać dawcą krwi we Wrocławiu?

Szczerze przyznam – pomysł, aby zostać Honorowym Dawcą Krwi, powstał w mojej głowie już dobrych parę lat temu. Do tej pory jednak się wzbraniałem, bynajmniej nie przez brak okazji. We Wrocławiu działa Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, w którym można podzielić się tym, co ma się najcenniejsze, cyklicznie organizowane są imprezy w stylu Wampiriady. To, co mi przeszkadzało, to jakiś dziwny strach – przed całą procedurą, samą donacją, potem skutkami utraty 450 mililitrów krwi, czyli jakby nie było 1/10 – 1/12 całości krążącej w organizmie. Ale podczas Wielkiego Postu chciałem dać coś z siebie, a jaki dar może być cenniejszy niż własna krew? Dlatego w końcu się zdecydowałem i powiem tak – absolutnie nie żałuję!

Czytaj dalej

Co zwiedzić w Dreznie na weekend? Saksońska perła baroku

W sumie – Drezno kusiło mnie od dawna. Dzięki Kolejom Dolnośląskim stolica Saksonii jest bardzo dobrze skomunikowana z Wrocławiem, a biorąc pod uwagę ilość zabytków i ciekawych miejsc do zobaczenia, wydała mi się ciekawą destynacją na weekendową wycieczkę. Głównie dlatego, że podobnych miejsc na Dolnym Śląsku w szczególności, a w Polsce w ogólności ze świecą szukać.

Czytaj dalej

Tropem husytów, czyli od Ząbkowic na Brzeźnicę i dalej

Pierwszy weekend lutego minął mi pod znakiem pięknych szlaków, ładnych widoków i zwiedzania ciekawych miejscowości. Nie dalej jak w sobotę przeszedłem Wzgórza Włodzickie, aby ostatecznie wejść na Włodzicką Górę, w niedzielę zaś zdecydowałem się na Brzeźnicę. Zasadniczo – z tym niewysokim, acz ciekawym wzniesieniem jest pewien kłopot, bo niektórzy zaliczają ją do Wzgórz Niemczańsko-Strzelińskich (twórcy Sudeckiego Włóczykija), inni zaś – do Obniżenia Otmuchowskiego (osoby, które do życia powołały Koronę Sudetów Polskich). Ale co tam geograficzne zamieszanie – ważne, że szlak ciekawy i wzgórze bardzo przyjemne:)

Czytaj dalej

Nie umiem w aforyzmy – przez Wzgórza Włodzickie na Włodzicką Górę

W sumie czułem pokusę, aby dzisiejszy wpis zacząć od mniej lub bardziej zgrabnego aforyzmu (coś w stylu, że „Wzgórza Włodzickie przeplatają – trochę zimy, trochę wiosny” – okej, to jeden z gorszych pomysłów:) ), ale uznałem, że nie. Bo po pierwsze: w aforyzmy  nie umiem. A po drugie: przejście Wzgórz Włodzickich, aby wspiąć się na Włodzicką Górę, bo na tyle fajne, że chyba zbyt wielu słów nie potrzeba🙂

Czytaj dalej

Warszawa w 1 dzień – to niemożliwe, ale…

Dzięki tanim biletom Polskiego Busa w zeszłym roku zwiedzałem już w jeden dzień Pragę i Budapeszt. W końcu przyszła pora na Warszawę – w Wawie jeszcze nigdy nie byłem i nareszcie mogłem nadrobić zaległości. Od razu mówię – zobaczenie wszystkich atrakcji Warszawy w kilkanaście godzin nie jest możliwe. Ale ponieważ w stolicy Polski jest co zwiedzać, każdy znajdzie tu coś ciekawego dla siebie. A jak wyglądała moja Warszawa w 1 dzień?

Czytaj dalej

Do trzech razy sztuka? Poręba i Turzec w Górach Kaczawskich

W niedzielę trzeci raz w życiu zawitałem w Góry Kaczawskie. Dotychczasowe wycieczki zapamiętałem jako najeżone sporymi trudnościami, których nie brałem pod uwagę przy ich planowaniu. Zdobywając Baraniec i Skopiec nieco ponad rok temu grzązłem w śniegu momentami po udo, a robiąc wycieczkę po Górach Kaczawskich na rowerze skurcze łapały mnie jakieś dwadzieścia kilometrów od najbliższej stacji kolejowej. Nic dziwnego zatem, że do tego pasma póki co nie zapałałem miłością, ale tak naprawdę sam jestem sobie winien: w końcu za pierwszym razem powinienem był baczniej przyjrzeć się pogodzie, a za drugim lepiej zaplanować trasę (i przede wszystkim – nie zaczynać od stromego podjazdu na Górę Szybowcową:). Ale każdemu pasmu daję kolejną szansę i w niedzielę wybrałem się do Bolkowa, aby po drodze do Janowic Wielkich zdobyć Porębę i Turzec. Czy trzeci raz w Górach Kaczawskich był bardziej fortunny? O tym poniższa relacja.

Czytaj dalej

Page 2 of 11