Labirynt w kukurydzy to okresowa atrakcja gminy Kobierzyce. Wstęp jest wolny – tym chętniej można się tam wybrać z rodzinką, natomiast ze zwiedzaniem trzeba się spieszyć, bo zostanie skoszony na koniec października. Poniżej przedstawiam krótką rekomendację, jak tam dojechać rowerem – omijając przy tym oczywiście drogę krajową, bo zakładam, że wszyscy są rozsądni i krajówką na rowerze nie jeżdżą:)

Do Kobierzyc na rowerze

Trasa: Wrocław Strachocin – Siechnice – Święta Katarzyna – Łukaszowice – Ozorzyce – Turów – Wojkowice – Żurawina – Wilczków – Labirynt w kukurydzy – Kobierzyce – Królikowice – Wierzbice – Gniechowice – Sośnica – Sadków – Pietrzykowice – Cesarzowice – Wrocław Oporów

Mój dystans: ok. 100 km.

Trasa jest bardzo przyjemna, w zasadzie niemal do Świętej Katarzyny prowadzi cały czas wytyczoną ścieżką rowerową. W Świętej Katarzynie trzeba uważać na oznaczenia – na skrzyżowaniu przy kościele należy się kierować na Łukaszowice. Pozostałymi drogami także dojedzie się do celu, ale nadrobi się trochę kilometrów🙂

Po wjeździe do Turowa na odcinku do Wojkowic należy uważać – to wprawdzie droga wojewódzka, ale kierowcy nawet w miejscowościach nie zwykli zwalniać bardziej niż o kilka skromnych kilometrów.

Za Żurawiną polecam skręt na Galowice. Jeśli ktoś ma czas, może wstąpić do tamtejszego Muzeum Powozów, mieszczącego się w starym spichlerzu.

Dalej Wilczków, Pełczyce i jest już Labirynt w kukurydzy, położony tuż przy drodze krajowej nr 8.

Labirynt prezentuje się tak:


Po zasłużonym krążeniu po labiryncie, proponuję drogę powrotną w kierunku Kątów Wrocławskich. Trzeba ostrożnie przeciąć krajówkę, a następnie przejechać przez Kobierzyce i Królikowice. W tej drugiej wsi drogi są rozkopane, ale w weekend z uwagi na brak prac remontowych nie powinno być problemu z przejazdem. W Królikowicach skręt na Wierzbice, a potem już prościuteńko drogą numer 346.

Na trasie mała perełka – mauzoleum feldmarszałka Gebharda Leberechta von Bluchera, zmarłego w Krobielowicach dowódcy armii pruskiej w bitwach m.in. nad Kaczawą, pod Lipskiem i Waterloo w trakcie wojen napoleońskich.

Do samych Kątów nie trzeba dojeżdżać (chyba że ktoś chce np. skrócić sobie trasę i wrócić pociągiem), można obrać drogę na Sadków – Pietrzykowice – Cesarzowice. Mała uwaga – na odcinku między Cesarzowicami a Mokronosem kierowcy lubią sobie depnąć, tam więc koniecznie trzymamy się pobocza!