Na Luboń w Beskidzie Wyspowym wybrałem się w przeddzień wycieczki do Budapesztu. Był to w ogóle mój powrót w Beskid Wyspowy po bodajże trzynastu latach (!). Ostatni raz byłem w tym paśmie podczas Oazy, kiedy miałem osiemnaście lat (dwa wspaniałe tygodnie w Mszanie Górnej). Niemal od razu przypomniałem sobie, dlaczego kiedyś pokochałem te rejony. Cóż, jak mówią – stara miłość nie rdzewieje🙂

Na Luboń Wielki z Rabki

Dojeżdżający z Krakowa powinni wysiąść na przystanku w okolicach ronda na Sądeckiej i podejść kawałek drogą 28 w stronę Mszany Dolnej. Spacerek nie trwa nawet pół godziny, a połączenia ze szlakiem zielonym przegapić nie  sposób.

A co było dalej? Tu już krótka fotorelacja:

Początek szlaku – widać Luboń

W oddali pojedyncze domki Rabki Zdrój

Dzięki pięknej pogodzie mogłem podziwiać krajobrazy

Ładny, spokojny, niewymagający szlak, do tego bardzo dobrze oznakowany – po prawie 6 godzinach podróży potrzebowałem czegoś takiego:)

Przyszlakowa kapliczka Chrystusa Króla – bardzo lubię sakralną sztukę Podhalan.

To już ołtarz na szczycie. Droga na szczyt była zalesiona, ale dzięki temu też cicha i spokojna.

Luboń Wielki zdobyty! Przez szczyt przechodzi Główny Szlak Beskidu Wyspowego, zaczyna się też (lub kończy, zależy, skąd się wyrusza) Mały Szlak Beskidzki.

Ładne widoki ze szczytu Lubonia.

Ciąg dalszy widoków – nie wiem, co to za szczyt, jak ktoś podpowie, będę wdzięczny:).

To już z zejścia – czerwony szlak do Mszany Dolnej na odcinku do Glistego momentami był dosyć stromy.

W oddali Mszana Dolna.

Luboń zostaje już w tyle.

Szlak zafundował trochę asfaltu, co nie znaczy, że nie można było podziwiać widoków.

Znów w polu:)

Mszana coraz bliżej.

I bliżej.

Szlak doprowadził do samego dworca autobusowego w Mszanie Dolnej, skąd wróciłem do Krakowa. Sam dworzec jest istnym węzłem szlaków, bo można spod niego dojść chociażby na Luboń Wielki właśnie, na Lubogoszcz i na Ćwilin.

Jakie dalsze plany związane z Beskidem Wyspowym? Bardzo chętnie tu wrócę. Może jeszcze w tym roku?:)

Trasa: