Dzień po zdobyciu Śnieżki turystyczny los rzucił mnie znów w okolice Jeleniej Góry. Pogoda zapowiadała się dużo gorsza (a poranne ulewy potwierdzały te zapowiedzi), nie chciałem więc wybierać się zbyt wysoko ani w rejony takie jak lubię, czyli w miarę odludne:) Padło zatem na Wzgórza Łomnickie, na które nie byłem, a celem było wejście na Grodną i tym samym zdobycie kolejnego punkciku w Koronie Sudetów Polskich.

Najpierw na Witoszę

Żółty szlak turystyczny, który wytrwałych turystów może poprowadzić do samego kościoła Wang i jeszcze dalej, zaczyna się tuż przy dworcu PKP. Zasadniczo mógłby prowadzić ulicami miasta, ale chwała PTTK za to, że każe przemierzyć turystom drogę może nieco dłuższą, ale za to bardzo urokliwą po jeleniogórskich parkach (w tym chociażby Wzgórze Kościuszki). A te jesienią prezentują się naprawdę ładnie:

Taki widok już na start – sygnał, że destynacja nie była pomyłką:)

A jeśli już szlak schodzi z parków, to prowadzi przynajmniej obok jakiegoś zabytku – na zdjęciu XVIII wieczny, nieco już zaniedbany pałac:

Powoli też można było zobaczyć pierwsze wzgórza:

Ale kiedy szlak schodzi z miasta w bardziej dzikie rejony, to nagle klops – gdzie ten szlak właściwie jest?! To był jedyny moment, w którym się zagubiłem. Otóż wkrótce po rozstaju żółtego i czarnego szlaku oznaczenia nakazują skręcić nam w lewo – tak robimy. Nie nakazują natomiast skręcić za chwilę w prawo z asfaltu (opuszczamy go na jakiś czas) – choć powinniśmy to zrobić. Żółty znak znajduje się dobrych dwieście metrów na słupie. Idziemy dalej polną drogą, idziemy, idziemy…. aż droga się kończy, a my musimy zawrócić:) Okazuje się bowiem, że przy pierwszym skrzyżowaniu dróg powinniśmy byli skręcić w lewo. Znów brakło oznaczenia. Wiem, że moje tłumaczenia są pokrętne, ale jak będziecie w tym miejscu, miejcie wskazówki na uwadze.

Ale nie takie zgubienie szlaku złe, jak je malują – przynajmniej mogłem zrobić ładne jesienne zdjęcie.

I dalej, niemal po płaskim w kierunku Witoszy. Dopiero pod sam koniec szlak zaczyna się piąć pod górę. W jednym momencie niemiła niespodzianka, bo przejście tarasowały zwalone drzewa, na szczęście udało mi się je ominąć.

Pierwsze widoki zaczęły się pojawiać tuż przed szczytem, ale to jeszcze nic w porównaniu z krajobrazami z samego szczytu. Zrobiono bowiem tutaj platformę widokową, skąd można podziwiać Staniszów w dole (z zabytkowym pałacem na wodzie) oraz oczywiście Karkonosze:

Jak widać, pogoda się wyklarowała idealnie na czas robienia zdjęć.

Na szczycie znajdowała się kiedyś Wieża Bismarcka – teraz pozostał z niej tylko dolny fragment:

Ze szczytu można zejść po metalowych schodkach, które prowadzą przez płytkie, ale bardzo ciekawe jaskinie:

Odniosłem wrażenie, że Wzgórza Łomnickie przynajmniej w tym rejonie to trochę takie skrzyżowanie Sokolików z Górami Stołowymi (a przynajmniej ich fragmentem w okolicach Szczelinca).

Zejście do Staniszowa i przy zabytkowym kościele chwila zastanowienia: ścigać się z czasem, aby zdążyć na pociąg (szlak zielony), czy „chrzanić to, jeszcze zdążę wrócić, to Jelenia Góra, więc pociągów do Wrocławia dużo” (dalej szlak żółty). Jak się domyślacie, wybrałem:

Dalej na Grodną i zejście do Cieplic

Ja coś tego weekendu byłem wierny obranym na początku szlakom:) Ale co zrobić, jak mi takie piękne widoki oferowały? Ten czerwony karkonoski z wejścia na Śnieżkę wybitnie wysokogórski, ten żółty – fantastycznie jesienny:

Na Grodną było chyba nawet łagodniej niż na Witoszę. W każdym razie po niecałej półgodzinie zameldowałem się na szczycie, który zdobią sztuczne ruiny zamku Henryka:

Zdawało mi się, że można wejść na wieżę widokową, aby stamtąd podziwiać Karkonosze (takie info zaczerpnąłem stąd), ale nie wiem, na ile stan rzeczy jest aktualny, bo rusztowania sugerują raczej, że obiektu zwiedzać nie można. Na osłodzę pozostał mi krajobraz Karkonoszy z samego szczytu, na Grodnej jednak trochę ograniczony drzewami:

Stąd zszedłem niebieskim szlakiem ku Marczycom i dalej – Cieplicom. Jeszcze tuż przy samym szczycie są takie oto ciekawe skałki:

I wiecie co? Opłaciło się zaryzykować, bo choć na dworzec w Cieplicach wpadłem dwie minuty po rozkładowym odjeździe, to pociąg dopiero zbliżał się do stacji:)

Trasa: