Gdzieś chyba wspominałem, że nie za bardzo przepadam za Giewontem. Może źle się wyraziłem – nie tyle nie przepadam, o ile uważam, że jest więcej gór mniej obleganych, a bardziej widokowych. Ot chociażby niedaleka Kondracka Kopa. Ale na Giewont jednak od czasu do czasu warto się wybrać; w tym roku zdecydowałem się na tatrzański klasyk – a więc z Kuźnic na Giewont, a potem dalej przez Kondracką Kopę i Goryczkową Czubę na Kasprowy Wierch.

Na przystawkę – Giewont

Wycieczka na Giewont i Kasprowy otwierała mój tegoroczny bardzo udany wyjazd w Tatry. To już robi się chyba taka mała świecka tradycja – aby dobrze i mocno zacząć urlop, pójść w góry, zanim do człowieka dotrze, że w sumie po całonocnej jeździe w busie to on jest trochę zmęczony i chętnie by się położył. Nie ma co się nad sobą rozczulać:)

A więc start w Kuźnicach. Po drodze mija się nieco zagubiony przy szlaku klasztor, a następnie do Hali Kondratowej Drogą św. Alberta – w zasadzie płasko (niemal) jak na stole.

W drodze na Halę Kondratową

Hala Kondratową – widoczny szlak na Przełęcz pod Kopą Kondracką

Kopa Kondracka

Za schroniskiem dalej trzymam się niebieskiego szlaku. Momentami zyskuje się wysokość dosyć szybko, podejście bywa strome, ale w zasadzie jest wygodne. Wcześnie rano (na Hali Kondratowej zameldowałem się przez 9) nie ma jeszcze mowy o tłokach na szlaku.

Szlak wije się serpentynami

Ze szlaku na Giewont

Ja już coraz wyżej

Na Wyżniej Kondrackiej Przełęczy zaczynają się ładne widoki:

Na Kopę Kondracką

Na Halę Kondratową

I oczywiście na Giewont – tam już trochę więcej ludzi, niż mijałem na szlaku

Podejście pod łańcuchy na Giewont jest równie widokowe:

No i są – pierwsze sztuczne zabezpieczenia! Odcinek zabezpieczony łańcuchami nie jest długi, ale rozumiem ludzi, którzy zmagając się po raz pierwszy ze sztucznymi zabezpieczeniami mają z nimi na tym szlaku pewien problem. Kłopot może sprawić fakt, że szlak jest jednokierunkowy, przez co w razie ewentualnej paniki nie sposób się cofnąć.

A z Giewontu oczywiście ładne widoki między innymi na Zakopane:

I na Tatry Zachodnie:

Odpocząłem chwilę przy krzyżu:

I rozpocząłem schodzenie.

Na pierwsze danie – Kondracka Kopa

Niecałą godzinę marszu z Giewontu znajduje się szczyt Kondrackiej Kopy – to już przedsionek Czerwonych Wierchów, jednego z moich ulubionych masywów górskich w Tatrach. Ze szlaku na Kondracką Kopę pięknie prezentuje się sam Giewont:

Hala Kondratowa:

no i sam szczyt najniższego z Czerwonych Wierchów:

Sama droga to przyjemny spacer, o którym można powiedzieć tyle, że odbywa się w pięknych okolicznościach przygody🙂

Prawdziwie zapierające dech w piersiach widoki z Kondrackiej Kopy:

Przełęcz pod Kopą Kondracką i szlak przez Czuby – tu będę zaraz schodził

Na drugie danie – Kasprowy Wierch

Z Kondrackiej Kopy zejście wygodnym szlakiem do Przełęczy pod Kopą Kondracką. Stąd prowadzi mój ulubiony wariant dojściowy na Kasprowy Wierch i jeden z ulubionych szlaków w Tatrach. Nic dziwnego, mam do niego spory sentyment – X lat temu to była moja pierwsza w życiu „graniowa” trasa.

Szlak jest zasadniczo prosty, wygodny i bardzo widokowy. Chociaż z tą prostotą też bym uważał (jak wszędzie w Tatrach) – byłem świadkiem akcji ratunkowej TOPR-u, który ściągał kontuzjowanego turystę. Faktycznie śliskie po deszczu kamienie mogą sprawić nieprzyjemną niespodziankę, jeśli nie zachowa się czujności.

Akcja ratunkowa – szybko i sprawnie

Kasprowy coraz bliżej

Warto obejrzeć się za siebie

No i jest Kasprowy! Tu jednak panująca aura trochę mnie zdziwiła, bo się okazało, że mgła zabrała Tatry Wysokie:

Gdzieś tam powinna być między innymi Świnica

A gdzieś tam – cały świat:) Wystarczyło, że spuściłem góry z oczu na parę minut, a tu taka sytuacja

Na deser – Hala Gąsienicowa

Do Hali Gąsienicowej schodziłem żółtym szlakiem. Z czasem widoczność nieco się wyklarowała, chociaż już do końca wycieczki nie miałem co liczyć na widoki na Tatry Wysokie:

Murowaniec zagubiony w lesie jak zwykle wyglądał bajkowo:

A to sama Gąsienicowa

Z Hali Gąsienicowej schodziłem ku znanej mi doskonale i lubianej Doliny Jaworzynki, przypieczętowując bardzo udane otwarcie zakopiańskiego urlopu:

Trasa: