Lutowa wycieczka na weekend do Drezna pobudziła moją ciekawość – czy w Polsce znajdę jakieś miasto z barokową architekturą? Okazało się, że i owszem, i to wcale niedaleko od Wrocławia. To Rydzyna, znajdująca się na ładnej trasie z Leszna do Wrocławia, którą przejechałem w pierwszą sobotę października.

Z Leszna do Rydzyny

Po wyjściu z porannego pociągu, którym dostałem się do Leszna, małe zdziwienie – jak się stąd wydostać?! Centrum miasta to regularny plac budowy, w końcu jednak udało mi się trafić na ładny rynek z imponującym ratuszem:

Potem dalej, w kierunku ulicy Ewarysta Estkowskiego. Swój bieg zaczyna tutaj Ziemiański Szlak Rowerowy – długi, mający kształt pętli szlak wiodący z Poznania ku południowym częściom Wielkopolski. Po gładkim jak stół asfalcie dostosowanym do kolarzówek jedzie się wyśmienicie:) Chyba jakoś przez miejscowością Nowa Wieś szlak skręca w las, ja pojechałem dalej, ku Nowej Wsi właśnie i stamtąd przez Dąbcze ku Rydzynie.

Kiedy z daleka dostrzegłem zalew, to znak, że Rydzyna już bardzo blisko. Gdzieś po drodze minąłem zabytkowy młyn, za to na dłuższą chwilę zatrzymałem się w rynku. Otoczony jest on przez barokowe i neobarokowe kamienice, a pośrodku stoi kolumna Świętej Trójcy z połowy XVIII wieku – postawiona na pamiątkę epidemii dżumy z początków stulecia.

Kamienica, w której obecnie mieści się ratusz

Kolumna i kamienice, w tle wieża kościoła św. Stanisława

Kolumna, tym razem z drugiej strony

Kościół św. Stanisława

Ale prawdziwym creme de la creme wycieczki do Rydzyny był barokowy zamek Leszczyńskich, skąd przez krótki czas panował król Stanisław Leszczyński:

Warto z zewnątrz podziwiać rzeźby dziwnych stworów (dzisiaj powiedzieliśmy – nieco creepy, jak te sfinksy strzegące wejścia do zamku:), zachęcam też do chwili odpoczynku w przylegającym do zamku ładnie zachowanym parku.

Z Rydzyny przez Poniec i Rawicz do Żmigrodu

Dalej, w okolicach Ponieca zaczęła się ładna ścieżka rowerowa. Kurczę, gdyby tak te szlaki rowerowe uspójnić i już istniejące połączyć w jedną rowerostradę… to byłaby prawdziwa gratka!

U wjazdu do Ponieca znajduje się niewysoki kopiec – to Szwedzka Mogiła, upamiętniająca bitwę, jaka rozegrała się 7 listopada 1704 roku pomiędzy wojskami szwedzkimi a saskimi podczas Wojny Północnej.

Za Poniecem pojechałem dalej drogą przez Sowiny i Kawcze do Rawicza. Asfalt jakości jak najbardziej dopuszczalnej, samochodów niewiele, po obu stronach lasy, miejscowości jak na lekarstwo – jechało się fantastycznie.

Mniej więcej w takim stylu dojechałem do Łaszczyna. To już w sumie rogatki Rawicza, a samo miasto (kolejny cel wycieczki) również dostarcza dużej przyjemności komuś, kto lubi na rowerze tropić ciekawe historyczne zabytki. Mamy tu więc piękny kościół pw. Chrystusa Króla:

Oraz przede wszystkim Planty im. Jana Pawła II, które polecam zjeździć na rowerze. To drugie co do wielkości (po krakowskich) planty w Polsce, powstałe po przebudowie murów miejskich.

Pomnik Jana Pawła II na Plantach

Ich zwieńczeniem jest Fisia Górka, która powstała z materiałów pozostałych po przebudowie murów. Rozciągałby się z niej ciekawy widok na miasto… gdyby nie szpecąca panoramę bryła więzienia.

Widok z Fisiej Górki na Planty – więzienia Wam oszczędziłem

U stóp Fisiej Górki

Z Rawicza dalej – gdzieś między Kowalikami a Słupią Kapitulną skręciłem na Sikorzyn i Stwolno, a przed Czarnym Lasem przekroczyłem granicę z województwem dolnośląskim. Ale do domu wciąż daleko… Pierwsze kilometry dolnośląskiego jako żywo przypominały trasę z Ponieca do Rawicza – wąska droga, po obu stronach las, można było odetchnąć pełną piersią, z czego zresztą skorzystałem… Bo wkrótce do moich uszu dotarł szum samochodów ciągnących S5 – czyli Żmigródek coraz bliżej. A przy granicy ze Żmigrodem – ruiny zamku i pałacu, które można zwiedzić. Krążenie wśród zabezpieczonych ruin to zawsze świetna zabawa:)

Ze Żmigrodu przez Prusice i Trzebnicę do Wrocławia

Coś obiło mi się o uszy, że rowerostrada na odcinku w stronę Żmigrodu i Milicza z Prusic w ramach Dolnośląskiej Krainy Rowerowej została ukończona… i faktycznie. Na szlak wjechałem jakoś w okolicach miejscowości Powidzko i stwierdzam – po prostu CUDO! Oby więcej takich tras w Polsce w ogólności, a na Dolnym Śląsku w szczególności.

O projekcie możecie poczytać na tej stronie.

Tak piękną trasą do samych Prusic. Tu można zobaczyć chociażby rynek. Potem pojechałem dalej do Wszemirowa i Pawłowa Trzebnickiego. Tu już niestety szlak się kończy – budowa czeka na kolejny etap i połączenie z Trzebnicą. Chcąc nie chcąc (bardziej nie chcąc, ale musząc:) krajówką dojechałem do Trzebnicy.

Trasę z Trzebnicy przez Głuchów Górny, Skarszyn, Godzieszową, Siedlec, Pasikurowice – uwielbiam i powtarzam kilka razy do roku (opis na przykład – ale w drugą stronę – tutaj). Nie przypominam sobie jednak, abym jechał tędy na początku października, kiedy w najlepsze trwa babie lato. Jak się okazało – pola, nad którymi zachodzi wczesnojesienne słońce, prezentują się fantastycznie🙂

Trasa:

Leszno – Nowa Wieś – Dąbrze – Rydzyna – Pomykowo – Poniec – Kawcze – Łaszczyn – Rawicz – Stwolno – Żmigródek – Żmigród – Powidzko – Ligotka – Prusice – Wszemirów – Pawłów Trzebnicki – Trzebnica – Głuchów Górny – Skarszyn – Godzieszowa – Siedlec – Pasikurowice – Ramiszów – Wrocław

Mój dystans: 142 km