Na trzeci dzień weekendu majowego wybrałem się w Rudawy Janowickie, aby przy okazji zobaczyć również słynne Kolorowe Jeziorka – nad którymi jeszcze nigdy nie byłem. To też trzeci raz w ciągu ostatniego półrocza, kiedy odwiedziłem to pasmo górskie (pierwszy raz w listopadzie na Skalnik, drugi raz na Sokoliki 1 stycznia). Po swoich śladach z wcześniejszych wyjazdów przeszedłem zaledwie jakieś 10, może 15 minut. Rudawy Janowickie obok Gór Kamiennych stają się tym samym jednym z moim ulubionych pasm w Sudetach. To też trochę nieco inna wędrówka niż taka, do których jestem przyzwyczajony, bo wyjątkowo na szlaku było dużo turystów… i jeden bardzo sympatyczny pies.

Nic dziwnego zresztą – Kolorowe Jeziorka to atrakcja idealna na spacer z dziećmi. Łatwość szlaku i ciekawa rzeźba terenu z pewnością dostarczają pociechom dużo radości. Można podjechać samochodem niemal pod sam rezerwat (ostatni parking – najbardziej zresztą oblegany – znajduje się przy samej bramie). Ja jednak jak zwykle wybrałem transport pociągiem. Wyszedłem w Marciszowie i do rezerwatu położonego na terenie Wieściszowic dotarłem po spacerze asfaltowymi wiejskimi drogami. Podczas tego spaceru mogłem podziwiać szczyty należące do Rudaw Janowickich:

Same Kolorowe Jeziorka powstały w miejscu wyrobisk po dawnych niemieckich kopalń i swoje niecodzienne barwy zawdzięczają składowi chemicznemu ścian i dna wyrobisk. Najbliżej wejścia położone są Żółte i Purpurowe Jeziorko

Aby zobaczyć Błękitne Jeziorko trzeba podejść kawałek do góry ładnym widokowym szlakiem:

Zielone Jeziorko, nazywane tez Czarnym Stawkiem jest położone najbliżej szczytu Wielkiej Kopy. Jest też najmniejsze, najmniej kolorowe i stosunkowo łatwo je przegapić:

Po minięciu ostatniego jeziorka poszedłem dalej w stronę Wielkiej Kopy. Droga wiedzie początkowo szerokim leśnym duktem, potem natomiast szlak zaczyna się zwężać i nieco piąć do góry. Ze szczytu Wielkiej Kopy można podziwiać takie oto widoki:

Ze szczytu zszedłem żółtym szlakiem, który doprowadził do drogi asfaltowej w miejscowości Rędziny. Tutaj panoramy były chyba najładniejsze z całej wycieczki:

 

Zaopiekował się też mną pewien bardzo sympatyczny psiak, który chyba idealnie znał szlak turystyczny, bo do samego Wołka (kiedy zniknął mi z oczu) ani razu nie zmylił drogi – biegł tylko przede mną, co jakiś czas się odwracał, aby zobaczyć, czy idę, a gdy na chwilę przystanąłem, wrócił do mnie i merdaniem ogona zachęcił do dalszej wędrówki:)

Z Wołka, którego szczyt wieńczy krzyż, też można podziwiać ładną, choć nieco ograniczoną panoramę pobliskich wzniesień:

Kontynuując wędrówkę, zszedłem żółtym szlakiem do Przełęczy Polana Mniszkowska, stąd niebieskim szlakiem wijącym się wśród drzew ku Skalnym Bramom – interesującym formacjom skalnym, których w Rudawach jest całkiem sporo. Ze Skalnych Bram jest już rzut beretem do ruin zamku Bolczów. Sam zamek, do budowy którego wykorzystano naturalne formacje skalne, ma bardzo burzliwą historię. Był między innymi niszczony w potyczkach z husytami, w wojnie ze Szwedami, kilkakrotnie go też odbudowywano i rozbudowywano – obecnie znajduje się w stanie zabezpieczonej ruiny, co daje dużo frajdy najmłodszym turystom.

Piękne widoki, duża liczba łatwych bardzo dobrze oznakowanych szlaków oraz atrakcje takie jak niespotykane na polską skalę jeziorka i ruiny zamku czynią z Rudaw Janowickich naprawdę ciekawą propozycję na weekendową wycieczkę dla turystów w każdym wieku i każdej kondycji:)

Trasa: mapa-turystyczna.pl.