Dzisiaj oficjalnie otworzyłem sezon rowerowy. Sympatyczne 30 km po Wyspie Opatowickiej i okolicach – było trochę lodu na ścieżce dla rowerów i w okolicach zera na termometrach (ze wskazaniem jednak na in minus), ale to ani mnie, ani innych miłośników dwóch kółek nie odstraszyło. Z tego też powodu pomyślałem, że warto byłoby napisać, co kolarz powinien jeść, aby cieszyć się z kolejnych kilometrów.

Żeby nie było. Nie jestem jakimś fanatykiem zdrowego żywienia – raczej nie przykładam większej wagi do tego, co zjadam, o ile nie jest to przetworzony fast – food – na to nawet nie patrzę, a jeśli już, to z obrzydzeniem. Wyjątek robię w te dni, kiedy udaję się na jakąś dalszą wycieczkę rowerową.

Śniadanie dla rowerzysty – co przygotować?

Zasada jest prosta – śniadanie dla kolarza musi być lekkostrawne, a jednocześnie powinno naładować go energią. Jeśli tylko mogę, na śniadanie przed dłuższą wycieczką jem banana zalanego jogurtem, a to zagryzam kanapką z masłem orzechowym. Dostarczam tym samym organizmowi magnezu, potasu oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych, co jest niezbędne do pokonywania kolejnych kilometrów na trasie:)

Banany oraz kanapki z masłem orzechowym zabieram też na trasę – przydadzą się do uzupełnienia energii.

Śniadanie rowerzysty – czego unikać?

Przed wyruszeniem w trasę staram się unikać:

  • kawy – za bardzo podnosi ciśnienie i odwadnia organizm, co potęguje zmęczenie. Pora na małą czarną jest po powrocie z wycieczki:);
  • mięsa i wędliny – ciężkostrawne. Przez pierwsze kilometry zalega w żołądku;
  • smażonych potraw (np. jajecznicy) – jw.

Co pić przed jazdą i podczas jazdy?

Nie cierpię chemii, więc nie tykam żadnych napojów izotonicznych. Izotonik robię sam: wystarczy woda, sok z cytryny, dwie łyżki miodu i szczypta soli. Prawda, że proste? Cytryna i miód dostarczają organizmowi witamin i minerałów, a sól zatrzymuje wodę w organizmie.

Niektórzy twierdzą, że podczas jazdy warto wypić szklankę piwa, żeby uzupełnić elektrolity. Ja nie jestem zwolennikiem takiego postępowania – pora na browarka przychodzi po jeździe, w trakcie wycieczki zachęcam jednak do tego, aby zachować pełną przytomność umysłu:)