Stara kolarska prawda mówi, że zimą wygrywa się peletony. Cóż, ja (i podobnie jak tysiące innych kolarzy – amatorów) peletonów wygrywać nie będę, ale uważam, że te kilka miesięcy to idealny moment na to, aby zbudować formę. Kręcenia może jest mniej, ale dzięki temu można czas poświęcić na ćwiczenia ogólnorozwojowe i inne formy aktywności fizycznej – basen, siłownia czy góry. Ale to wcale nie znaczy, że rower ma się przez parę miesięcy kurzyć. Niemniej jednak jazda na rowerze zimą wymaga odpowiedniego sprzętu i przygotowania.

Ubranie

Podstawową kwestią jest zadbanie o odpowiednią ciepłotę stóp. Podczas jazdy na rowerze zimą stopy marzną najbardziej i czasem nawet trzy pary skarpet mogą nie wystarczyć:) Można oczywiście dostać  buty zimowe, ale ja jednak polecam specjalne nakładki na buty.

Co do spodni – ja mam takie z temperaturą komfortu do 0 stopni i sprawdzają się jak na razie idealnie. Łydki i uda nie marzną tak jak reszta ciała, należy jednak zadbać o to, aby spodnie miały wysoki stan, aby móc zakryć nerki.

Na tułów zawsze ubieram się na cebulkę. Jeśli zamierzam wykręcić kilkadziesiąt kilometrów, nakładam na siebie tyle rzeczy, aby na samym początku było mi trochę chłodno, pamiętam bowiem, że wkrótce się rozgrzeję.

Pod kask oczywiście czapka🙂 A na dłonie rękawiczki – ale cieplejsze niż zazwyczaj, koniecznie również nawet wtedy, gdy na dworze panują (tak jak teraz) dodatnie temperatury. Pęd powietrza sprawia, że dłonie marzną tak samo mocno jak stopy.

Rower

Tak naprawdę nie przygotowuję roweru jakoś specjalnie do zimy. Mnie wystarcza wymiana opon na szersze – obecnie jeżdżę na 1.7. Jeśli zima (która jak na razie ledwie na chwilę raz się przywitała w progu i znów uciekła) jednak zawita na dłużej, rozważę 2.0. Wiem, że są opony z ćwiekami, które mają zapewniać przyczepność na oblodzonej drodze; powiem jednak szczerze, że nawet przez chwilę nie rozważałem kupna, bo aż takim hardkorem nie jestem, wolę przeczekać:)

Nigdy też nie wymieniam napędu przed zimą. Niskie temperatury, sól i piasek, którymi posypywane są jezdnie, potęgują zużywanie łańcucha. Podczas zimowych miesięcy wolę się przemęczyć i łańcuch wymienić na wczesną wiosnę.

Bezpieczeństwo

Aby jazda na rowerze zimą była maksymalnie bezpieczna, należy koniecznie zadbać o odpowiednią widoczność! Podstawowym wyposażeniem kolarza powinno być:

  • światło z przodu – barwy żółtej lub białej, może być migające (chociaż przestrzegam przed używaniem tego trybu – mocne migające światło jest irytujące dla kierowców);
  • światło z tyłu – barwy czerwonej;
  • opaski odblaskowe – zakładane na nadgarstek lub kostkę;
  • kamizelka odblaskowa – która oprócz zapewnienia lepszej widoczności może również chronić przed deszczem, śniegiem lub wiatrem.

Musimy pamiętać, że Prawo o Ruchu Drogowym nakłada obowiązek posiadania oświetlenia – koniecznie po zmroku, w ciągu dnia można je zdemontować. Światło powinno być widoczne z minimum 150 metrów.

Więcej przepisów odnośnie obowiązkowego i nieobowiązkowego oświetlenia rowerowego znajdziecie na stronie: http://wrower.pl/prawo/obowiazkowe-oswietlenie-roweru,3172.html.

Zachęcam do tego, aby nawet jeżdżąc w ciągu dnia, mieć na sobie kamizelkę odblaskową. Zimą nawet podczas słonecznego dnia przejrzystość powietrza jest gorsza, więc warto zadbać o odpowiednią widoczność.

A co z tym smogiem?

To będzie temat kolejnego wpisu, ale tak – na jesienno-zimowy smog konieczna jest maska antysmogowa. O tym, jak wybrać taką maskę, napiszę w kolejnym artykule.

Kiedy nie jeździć?

Cóż, każdy ma swój próg odporności na zimno, każdy też powinien we własnym zakresie zdecydować, kiedy warunki atmosferyczne i sytuacja na drodze sprawia, że jazda na rowerze przestaje być bezpieczna. Dla mnie temperaturą graniczną jest -5 stopni Celsjusza. Ale ponieważ w tym roku temperatura jeszcze nie zniżyła się do takiego poziomu, to mogę kręcić dalej:)