Jacekgedlek.pl - blog turystyczny

Rower, góry i wycieczki – z wiarą!

Category: Sudety (Page 2 of 3)

Tam i z powrotem – na Sikornik!

Sikornik to chyba jeden z takich szczytów dla koneserów. Pewnie nie usłyszałbym o nim (a usłyszawszy – nie pragnął jakoś szczególnie zdobyć), gdyby nie pomysł zdobywania Korony Sudetów Polskich. A ponieważ w okolicy Masywu Śnieżnika nie byłem już dosyć dawno, to postanowiłem „wspiąć” się na Sikornik pewnej ładnej, choć mroźnej i wyższych partiach gór mglistej, styczniowej soboty:)

Czytaj dalej

Historyczna Niemcza i wejście na Ostrą Górę

Wzgórza Strzelińsko-Niemczańskie zawsze majaczyły gdzieś na horyzoncie, kiedy jechałem podbijać Ziemię Kłodzką. Ich mapę kupiłem już dość dawno, ale zawsze było coś wyższego do zdobycia, coś dłuższego do przejścia. A że uwielbiam mapy, ale nie lubię map nieużywanych – w końcu zrobiłem z niej użytek. Na pierwszy raz we Wzgórzach Strzelińsko-Niemczańskich wybrałem wejście na Ostrą Górę.

Czytaj dalej

Na Grodczyn by się szło, czyli niedzielny spacer po Wzgórzach Lewińskich

W sobotę były Góry Izerskie i Wysoka Kopa, na niedzielę natomiast wybrałem kierunek zgoła przeciwny. Ostatni raz w rejonach wschodnich Sudetów byłem w lipcu przy okazji zdobywania Kowadła, w Górach Orlickich też w lipcu, ale ubiegłego roku, kiedy wchodziłem na Orlicę. Zdecydowałem się zatem na Grodczyn – koronny szczyt Wzgórz Lewińskich, zaliczanych do Przedgórza Orlickiego.

Czytaj dalej

Góry Izerskie odkryte, czyli wypad na Wysoką Kopę

Góry Izerskie kusiły mnie już od dłuższego czasu, z różnych zresztą powodów. Jednym z nich był fakt, że Izery podobno gwarantują ładne widoki przy jednocześnie stosunkowo łatwej wędrówce. Postanowiłem w końcu sprawdzić, jak to jest w rzeczywistości i w ostatnią sobotę listopada wybrałem się na Wysoką Kopę, koronny szczyt tego pasma.

Czytaj dalej

Szlak jesienią malowany, czyli spacer po Wzgórzach Łomnickich i na Grodną

Dzień po zdobyciu Śnieżki turystyczny los rzucił mnie znów w okolice Jeleniej Góry. Pogoda zapowiadała się dużo gorsza (a poranne ulewy potwierdzały te zapowiedzi), nie chciałem więc wybierać się zbyt wysoko ani w rejony takie jak lubię, czyli w miarę odludne:) Padło zatem na Wzgórza Łomnickie, na które nie byłem, a celem było wejście na Grodną i tym samym zdobycie kolejnego punkciku w Koronie Sudetów Polskich.

Czytaj dalej

Górski hipster na Śnieżce – Królowa Karkonoszy w końcu zdobyta!

Doszedłem ostatnio do wniosku, że ja chyba jakimś górskim hipsterem jestem. W końcu chodzę w jakieś dziwne miejsca, gdzie przez całą drogę mogę spotkać co najwyżej rodzinę dzików (i przestraszyć je swoim śpiewaniem:) ), a na Śnieżce ostatni raz byłem dobrych kilkanaście lat temu. W końcu postanowiłem zmienić ten stan rzeczy i wybrałem się na Śnieżkę w minioną sobotę – być może ostatnią tak ciepłą w tym roku.

Czytaj dalej

Spacer wśród drzew z nieco innej perspektywy – Ścieżka w koronach drzew

Od 1 lipca w malowniczo na obrzeżach Karkonoskiego Parku Narodowego położonej czeskiej miejscowości Jańskie Łaźnie spacerować można wśród drzew. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że… spacer odbywa się 24 metry nad ziemią! Poniżej przedstawiam garść praktycznych informacji o ścieżce w koronach drzew.

Czytaj dalej

Powrót w Tatry? Tak, ale te sudeckie – Szeroka w Górach Kamiennych

W ramach nadrabiania zaległości (a trochę się ich przez ostatnie tygodnie – bardzo owocne pod względem turystycznym – zebrało) przedstawię dzisiaj krótką relację ze zdobycia Szerokiej w Górach Kamiennych. Miało to miejsce w ostatni weekend sierpnia, a więc ledwie tydzień po powrocie z bardzo udanego wyjazdu w Tatry i Beskidy. Szeroka jest tym samym moim ostatnim szczytem Gór Kamiennych zdobytym w ramach Diademu Gór Polski.

Czytaj dalej

Dziki Jański Wierch w Górach Jastrzębich

W niedzielę w ramach odkrywania dzikich ostępów Sudetów zabrałem rodziców w Góry Jastrzębie. Naszym celem był jedyny szczyt tego niewielkiego pasma leżący w Polsce – Jański Wierch, a punktem startowym – niewielka miejscowość Okrzeszyn, położona na polsko-czeskim przygraniczu.

Czytaj dalej

Góry Kaczawskie na rowerze – Okole (prawie) zdobyte

W Górach Kaczawskich po raz pierwszy (i ostatni) byłem jakoś w styczniu – koronny Skopiec przywitał mnie dużą mgłą, zawieją śnieżną i zaspami sięgającymi połowy uda. Ale zawsze daję szansę tym pasmom górskim, które z jakiś powodów nie wywarły na mnie dobrego pierwszego wrażenia. A że Góry Kaczawskie na rowerze chodziły za mną od dłuższego czasu, to w końcu zrealizowałem ten pomysł w minioną sobotę. W końcu – czemu wybierać między górami a rowerem, skoro można mieć oba?

Czytaj dalej

Page 2 of 3