Jacekgedlek.pl - blog turystyczny

Rower, góry i wycieczki – z wiarą!

Category: Sudety (Page 1 of 3)

Babie lato w Masywie Śnieżnika – na Igliczną z Międzygórza

Poprzedniego dnia zrobiłem na rowerze 142 km z Leszna do Wrocławia m.in. przez Rydzynę i zwyczajnie nie miałem siły na nic zbyt wymagającego. Szkoda jednak było siedzieć w niedzielę w domu, skoro pogoda niemalże letnia. Wybór padł zatem na Igliczną – niewysoką i niezbyt wymagającą górę leżącą w Masywie Śnieżnika.

Czytaj dalej

Huśtawka na Korunie, czyli w każdym jest trochę dziecka :)

Bardzo ostatnio spodobały mi się Skalne Miasta w czeskich Górach Stołowych (relację ze zwiedzania Adrszpaskich i Teplickich Skał znajdziecie tutaj). Tym razem za cel wspólnie ze znajomymi wybraliśmy Broumowskie Ściany. Tutaj największą atrakcją były nie piękne widoki i nie interesujące formacje skalne (choć te również), ale… huśtawka na Korunie.

Czytaj dalej

Ostasz, Cap oraz Skalne Miasta w jednej wycieczce

Już chyba parę razy pisałem, że uwielbiam ofertę Kolei Dolnośląskich. Od jakiegoś czasu KD umożliwiają bezpośredni dojazd z Wrocławia do Teplic oraz Adrszpachu – co jest genialnym ułatwieniem, bo wcześniej chętni na zwiedzanie słynnych Skalnych Miast musieli kombinować z przesiadkami (np. bus z Wałbrzycha do Mezimesti i stamtąd Ceske Drahy).

Warto się jednakże pospieszyć ze skorzystaniem, bo połączenia są sezonowe. Ja śmignąłem w sobotę, robiąc zdecydowanie najdłuższą i najciekawszą wycieczkę w tym roku. Cóż – każdy normalny Adrszpaskie i Teplickie Skały rozbija sobie na dwa dni, ale nie ja:) Przeszedłem w jednej wycieczce, po drodze zdobywając jeszcze Ostasza i Capa, najwyższe szczyty rejonu zaliczane do Sudeckiego Włóczykija.

Czytaj dalej

Gościnny Radogost – na górze słowiańskiego opiekuna gości

Jak już jakiś czas temu wspominałem, Góry Kaczawskie bywały dla mnie niezbyt fortunne. Na szczęście jednak każda seria kiedyś się kończy; droga na Radogost z Myśliborza zaserwowała mi tylko (albo aż!) ładne widoki i przyjemny spacer. I całe szczęście, bo szedłem z Rodzicami, dla których była to druga wycieczka w górach w tym roku, po wielkoponiedziałkowym gubieniu kalorii w drodze na Ślężę.

Czytaj dalej

Z widokiem na Góry Stołowe – Kamienna Góra i Wolarz w Górach Bystrzyckich

Po sobotniej wycieczce w tereny dobrze mi znane przyszedł czas na niedzielne odkrywanie pasma wciąż pozostającego dla mnie pewną niewiadomą. W Górach Bystrzyckich byłem raz – w zeszłym roku przy okazji zdobywania koronnej Jagodnej. Tym razem wybrałem się w miejsce, gdzie stykają się z Górami Orlickimi. Dość powiedzieć, że gdzieniegdzie Wolarz jest zaliczany właśnie do tego drugiego pasma. Zagwozdki geograficzne pozostawiam jednakże geografom, a sam ruszam z plecakiem i mapą:) Czego efektem są zdjęcia, które zobaczycie poniżej.

Czytaj dalej

Piękne lato w Karkonoszach – na Szrenicę i Śnieżne Kotły ze Szklarskiej Poręby

Ostatni raz na Śnieżnych Kotłach byłem dwa lata temu. Karkonosze zafundowały mi wówczas istny kalejdoskop pogodowy – od ładnej, ciepłej pogody w Szklarskiej Porębie, po mgłę, deszcz i śnieg w okolicach Łabskiego Szczytu. Dlatego w ramach wyrównywania rachunków postanowiłem pięknej kwietniowej soboty wybrać się ponownie. Tym razem na Szrenicę i na Śnieżne Kotły dane mi było iść w pięknej, praktycznie już letniej aurze. Poniżej fotorelacja, bo słowa to za mało, aby oddać ten fantastyczny szlak:)

Czytaj dalej

Stare porachunki wyrównane – Sas i Trójgarb w Górach Wałbrzyskich

Skąd wyrównywanie rachunków? Ponieważ częściowo trasę tę robiłem dwa lata temu. Była to jedna z pierwszych samotnych wycieczek w Sudety i wtedy dramatycznie się pogubiłem. Jak było tym razem? Zapraszam do lektury.

Czytaj dalej

Rowerem po ziemi świdnickiej – Wzgórze Ernesta, Popiel i Zalew Mietkowski w jednej wycieczce

Jak pewnie zauważyliście, nie lubię ułatwiać sobie życia:) Zasadniczo wiele wzniesień, które zdobywam w ramach przedsięwzięć, można by „zaliczyć” (bardzo nie lubię tego sformułowania w stosunku do gór) dużo szybciej, niż ja to robię. Wzgórze Ernesta (nazywany również Górznem) oraz Popiel do takich właśnie należą – wystarczy podjechać autem niemal pod sam szczyt, przejść kawałeczek i gotowe, kolejna pozycja do książeczki… Nie neguję oczywiście, każdy zwiedza tak, jak lubi, ja natomiast wolę te potencjalnie krótkie wycieczki wydłużyć maksymalnie tak, aby przy okazji zobaczyć jeszcze coś ciekawego. Tak było właśnie ze Wzgórzem Ernesta i Popielem – koncepcja „zerowania” najniższych wzniesień w Koronie Sudetów Polskich pozwoliła mi zjeździć na rowerze solidny kawałek Równiny Świdnickiej oraz terenów położonych bardzo blisko Ślęży. Uprzedzając fakty – to zdecydowanie była najciekawsza i najbardziej owocna wycieczka rowerowa jak do tej pory w tym roku. Cube SL Road dosłownie sam mnie niesie:)

Czytaj dalej

Tropem husytów, czyli od Ząbkowic na Brzeźnicę i dalej

Pierwszy weekend lutego minął mi pod znakiem pięknych szlaków, ładnych widoków i zwiedzania ciekawych miejscowości. Nie dalej jak w sobotę przeszedłem Wzgórza Włodzickie, aby ostatecznie wejść na Włodzicką Górę, w niedzielę zaś zdecydowałem się na Brzeźnicę. Zasadniczo – z tym niewysokim, acz ciekawym wzniesieniem jest pewien kłopot, bo niektórzy zaliczają ją do Wzgórz Niemczańsko-Strzelińskich (twórcy Sudeckiego Włóczykija), inni zaś – do Obniżenia Otmuchowskiego (osoby, które do życia powołały Koronę Sudetów Polskich). Ale co tam geograficzne zamieszanie – ważne, że szlak ciekawy i wzgórze bardzo przyjemne:)

Czytaj dalej

Nie umiem w aforyzmy – przez Wzgórza Włodzickie na Włodzicką Górę

W sumie czułem pokusę, aby dzisiejszy wpis zacząć od mniej lub bardziej zgrabnego aforyzmu (coś w stylu, że „Wzgórza Włodzickie przeplatają – trochę zimy, trochę wiosny” – okej, to jeden z gorszych pomysłów:) ), ale uznałem, że nie. Bo po pierwsze: w aforyzmy  nie umiem. A po drugie: przejście Wzgórz Włodzickich, aby wspiąć się na Włodzicką Górę, bo na tyle fajne, że chyba zbyt wielu słów nie potrzeba🙂

Czytaj dalej

Page 1 of 3