Jacekgedlek.pl - blog turystyczny

Rower, góry i wycieczki – z wiarą!

Category: Sudety (Page 1 of 3)

Z widokiem na Góry Stołowe – Kamienna Góra i Wolarz w Górach Bystrzyckich

Po sobotniej wycieczce w tereny dobrze mi znane przyszedł czas na niedzielne odkrywanie pasma wciąż pozostającego dla mnie pewną niewiadomą. W Górach Bystrzyckich byłem raz – w zeszłym roku przy okazji zdobywania koronnej Jagodnej. Tym razem wybrałem się w miejsce, gdzie stykają się z Górami Orlickimi. Dość powiedzieć, że gdzieniegdzie Wolarz jest zaliczany właśnie do tego drugiego pasma. Zagwozdki geograficzne pozostawiam jednakże geografom, a sam ruszam z plecakiem i mapą:) Czego efektem są zdjęcia, które zobaczycie poniżej.

Czytaj dalej

Piękne lato w Karkonoszach – na Szrenicę i Śnieżne Kotły ze Szklarskiej Poręby

Ostatni raz na Śnieżnych Kotłach byłem dwa lata temu. Karkonosze zafundowały mi wówczas istny kalejdoskop pogodowy – od ładnej, ciepłej pogody w Szklarskiej Porębie, po mgłę, deszcz i śnieg w okolicach Łabskiego Szczytu. Dlatego w ramach wyrównywania rachunków postanowiłem pięknej kwietniowej soboty wybrać się ponownie. Tym razem na Szrenicę i na Śnieżne Kotły dane mi było iść w pięknej, praktycznie już letniej aurze. Poniżej fotorelacja, bo słowa to za mało, aby oddać ten fantastyczny szlak:)

Czytaj dalej

Stare porachunki wyrównane – Sas i Trójgarb w Górach Wałbrzyskich

Skąd wyrównywanie rachunków? Ponieważ częściowo trasę tę robiłem dwa lata temu. Była to jedna z pierwszych samotnych wycieczek w Sudety i wtedy dramatycznie się pogubiłem. Jak było tym razem? Zapraszam do lektury.

Czytaj dalej

Rowerem po ziemi świdnickiej – Wzgórze Ernesta, Popiel i Zalew Mietkowski w jednej wycieczce

Jak pewnie zauważyliście, nie lubię ułatwiać sobie życia:) Zasadniczo wiele wzniesień, które zdobywam w ramach przedsięwzięć, można by „zaliczyć” (bardzo nie lubię tego sformułowania w stosunku do gór) dużo szybciej, niż ja to robię. Wzgórze Ernesta (nazywany również Górznem) oraz Popiel do takich właśnie należą – wystarczy podjechać autem niemal pod sam szczyt, przejść kawałeczek i gotowe, kolejna pozycja do książeczki… Nie neguję oczywiście, każdy zwiedza tak, jak lubi, ja natomiast wolę te potencjalnie krótkie wycieczki wydłużyć maksymalnie tak, aby przy okazji zobaczyć jeszcze coś ciekawego. Tak było właśnie ze Wzgórzem Ernesta i Popielem – koncepcja „zerowania” najniższych wzniesień w Koronie Sudetów Polskich pozwoliła mi zjeździć na rowerze solidny kawałek Równiny Świdnickiej oraz terenów położonych bardzo blisko Ślęży. Uprzedzając fakty – to zdecydowanie była najciekawsza i najbardziej owocna wycieczka rowerowa jak do tej pory w tym roku. Cube SL Road dosłownie sam mnie niesie:)

Czytaj dalej

Tropem husytów, czyli od Ząbkowic na Brzeźnicę i dalej

Pierwszy weekend lutego minął mi pod znakiem pięknych szlaków, ładnych widoków i zwiedzania ciekawych miejscowości. Nie dalej jak w sobotę przeszedłem Wzgórza Włodzickie, aby ostatecznie wejść na Włodzicką Górę, w niedzielę zaś zdecydowałem się na Brzeźnicę. Zasadniczo – z tym niewysokim, acz ciekawym wzniesieniem jest pewien kłopot, bo niektórzy zaliczają ją do Wzgórz Niemczańsko-Strzelińskich (twórcy Sudeckiego Włóczykija), inni zaś – do Obniżenia Otmuchowskiego (osoby, które do życia powołały Koronę Sudetów Polskich). Ale co tam geograficzne zamieszanie – ważne, że szlak ciekawy i wzgórze bardzo przyjemne:)

Czytaj dalej

Nie umiem w aforyzmy – przez Wzgórza Włodzickie na Włodzicką Górę

W sumie czułem pokusę, aby dzisiejszy wpis zacząć od mniej lub bardziej zgrabnego aforyzmu (coś w stylu, że „Wzgórza Włodzickie przeplatają – trochę zimy, trochę wiosny” – okej, to jeden z gorszych pomysłów:) ), ale uznałem, że nie. Bo po pierwsze: w aforyzmy  nie umiem. A po drugie: przejście Wzgórz Włodzickich, aby wspiąć się na Włodzicką Górę, bo na tyle fajne, że chyba zbyt wielu słów nie potrzeba🙂

Czytaj dalej

Do trzech razy sztuka? Poręba i Turzec w Górach Kaczawskich

W niedzielę trzeci raz w życiu zawitałem w Góry Kaczawskie. Dotychczasowe wycieczki zapamiętałem jako najeżone sporymi trudnościami, których nie brałem pod uwagę przy ich planowaniu. Zdobywając Baraniec i Skopiec nieco ponad rok temu grzązłem w śniegu momentami po udo, a robiąc wycieczkę po Górach Kaczawskich na rowerze skurcze łapały mnie jakieś dwadzieścia kilometrów od najbliższej stacji kolejowej. Nic dziwnego zatem, że do tego pasma póki co nie zapałałem miłością, ale tak naprawdę sam jestem sobie winien: w końcu za pierwszym razem powinienem był baczniej przyjrzeć się pogodzie, a za drugim lepiej zaplanować trasę (i przede wszystkim – nie zaczynać od stromego podjazdu na Górę Szybowcową:). Ale każdemu pasmu daję kolejną szansę i w niedzielę wybrałem się do Bolkowa, aby po drodze do Janowic Wielkich zdobyć Porębę i Turzec. Czy trzeci raz w Górach Kaczawskich był bardziej fortunny? O tym poniższa relacja.

Czytaj dalej

Tam i z powrotem – na Sikornik!

Sikornik to chyba jeden z takich szczytów dla koneserów. Pewnie nie usłyszałbym o nim (a usłyszawszy – nie pragnął jakoś szczególnie zdobyć), gdyby nie pomysł zdobywania Korony Sudetów Polskich. A ponieważ w okolicy Masywu Śnieżnika nie byłem już dosyć dawno, to postanowiłem „wspiąć” się na Sikornik pewnej ładnej, choć mroźnej i wyższych partiach gór mglistej, styczniowej soboty:)

Czytaj dalej

Historyczna Niemcza i wejście na Ostrą Górę

Wzgórza Strzelińsko-Niemczańskie zawsze majaczyły gdzieś na horyzoncie, kiedy jechałem podbijać Ziemię Kłodzką. Ich mapę kupiłem już dość dawno, ale zawsze było coś wyższego do zdobycia, coś dłuższego do przejścia. A że uwielbiam mapy, ale nie lubię map nieużywanych – w końcu zrobiłem z niej użytek. Na pierwszy raz we Wzgórzach Strzelińsko-Niemczańskich wybrałem wejście na Ostrą Górę.

Czytaj dalej

Na Grodczyn by się szło, czyli niedzielny spacer po Wzgórzach Lewińskich

W sobotę były Góry Izerskie i Wysoka Kopa, na niedzielę natomiast wybrałem kierunek zgoła przeciwny. Ostatni raz w rejonach wschodnich Sudetów byłem w lipcu przy okazji zdobywania Kowadła, w Górach Orlickich też w lipcu, ale ubiegłego roku, kiedy wchodziłem na Orlicę. Zdecydowałem się zatem na Grodczyn – koronny szczyt Wzgórz Lewińskich, zaliczanych do Przedgórza Orlickiego.

Czytaj dalej

Page 1 of 3