Jacekgedlek.pl - blog turystyczny

Rower, góry i wycieczki – z wiarą!

Category: Góry (Page 2 of 8)

(Nie) gościnny Krywań

Plany na ten rok w Tatrach były konkretne. Po pierwsze: przejść przynajmniej fragment Orlej Perci, co się udało (relacja tutaj). Po drugie: jak co roku wejść na Rysy. To także się powiodło. Po trzecie: zakosztować nieco Tatr Słowackich. Dzień po zdobyciu Rysów zrobiłem sobie odpoczynek w tym sensie, że przetransportowałem się na Słowację do Tatrzańskiej Łomnicy, by kolejnego dnia spróbować swoich sił z narodową górą naszych południowych sąsiadów. Wybrałem klasyczne wejście na Krywań: od strony Szczyrbskiego Jeziora.

Czytaj dalej

Nowy sposób na Czerwone Wierchy

Uwielbiam Czerwone Wierchy, pewnie to już kiedyś pisałem. Powiem więcej: bez Czerwonych Wierchów, podobnie jak bez Zawratu i Rysów, urlop w Tatrach byłby jakiś taki… niepełny. Na szczęście liczba szlaków dojściowych sprawia, że masyw ten, którego najwyższym szczytem jest Krzesanica, raczej długo mi się nie znudzi. W tym roku znalazłem nowy sposób na Czerwone Wierchy – sądząc po liczbie ludzi spotkanych na szlaku prawdopodobnie najmniej popularny.

Czytaj dalej

Tatrzańska klasyka – Giewont, Kondracka Kopa i Kasprowy za jednym zamachem

Gdzieś chyba wspominałem, że nie za bardzo przepadam za Giewontem. Może źle się wyraziłem – nie tyle nie przepadam, o ile uważam, że jest więcej gór mniej obleganych, a bardziej widokowych. Ot chociażby niedaleka Kondracka Kopa. Ale na Giewont jednak od czasu do czasu warto się wybrać; w tym roku zdecydowałem się na tatrzański klasyk – a więc z Kuźnic na Giewont, a potem dalej przez Kondracką Kopę i Goryczkową Czubę na Kasprowy Wierch.

Czytaj dalej

Da się? Da się! Z Kuźnic do Palenicy Białczańskiej przez Zawrat i Szpiglasową Przełęcz

Kiedyś przeczytałem na jakimś blogu (nie pamiętam na jakim, nie pamiętam nawet, czy to był wpis, czy komentarz) opis wycieczki, jaką autor zrobił z Kuźnic do Palenicy Białczańskiej. Na punkcie takiej wycieczki zafiksowałem się dosyć mocno, chyba wiadomo dlaczego – bo Zawrat, bo Szpiglasowy, bo trzy być może najpiękniejsze doliny w polskich Tatrach. Zwierzyłem się kiedyś znajomemu z mojej idee fixe, na co zostałem wyśmiany: „Co ty, wierzysz w coś takiego? Przecież się nie da!”. No to teraz potrzymaj mi banana i czytaj, bo jak najbardziej się da. Nawet w miarę rozsądnym czasie:)

Czytaj dalej

„Druga zwrotka, czyli zawsze chciałem zacząć od środka” – moje zmagania z Orlą Percią

Pewnego dnia podczas mojego pobytu w Zakopanem Orla Perć powiedziała do mnie: „chodź, zafunduję Ci ból nóg na następne kilka dni”. Jak dama wzywa, to nie można odmówić, ale zrobiłem to na własnych warunkach:)

Czytaj dalej

Recenzja butów trekkingowych Triglav Mid

Po trzech pielgrzymkach, czterech wyprawach w Tatry, przejściu całych Pienin, części Beskidów oraz po niezliczonych wycieczkach w Sudety moje stare buty górskie odeszły w końcu na zasłużoną emeryturę. Zanim to nastąpiło, niespełna rok temu kupiłem buty trekkingowe Triglav Mid od Alpine Pro. Prawdziwy sprawdzian zdadzą dopiero na przełomie sierpnia i września, natomiast już teraz mogę napisać kilka słów na ich temat.

Czytaj dalej

Huśtawka na Korunie, czyli w każdym jest trochę dziecka :)

Bardzo ostatnio spodobały mi się Skalne Miasta w czeskich Górach Stołowych (relację ze zwiedzania Adrszpaskich i Teplickich Skał znajdziecie tutaj). Tym razem za cel wspólnie ze znajomymi wybraliśmy Broumowskie Ściany. Tutaj największą atrakcją były nie piękne widoki i nie interesujące formacje skalne (choć te również), ale… huśtawka na Korunie.

Czytaj dalej

Ostasz, Cap oraz Skalne Miasta w jednej wycieczce

Już chyba parę razy pisałem, że uwielbiam ofertę Kolei Dolnośląskich. Od jakiegoś czasu KD umożliwiają bezpośredni dojazd z Wrocławia do Teplic oraz Adrszpachu – co jest genialnym ułatwieniem, bo wcześniej chętni na zwiedzanie słynnych Skalnych Miast musieli kombinować z przesiadkami (np. bus z Wałbrzycha do Mezimesti i stamtąd Ceske Drahy).

Warto się jednakże pospieszyć ze skorzystaniem, bo połączenia są sezonowe. Ja śmignąłem w sobotę, robiąc zdecydowanie najdłuższą i najciekawszą wycieczkę w tym roku. Cóż – każdy normalny Adrszpaskie i Teplickie Skały rozbija sobie na dwa dni, ale nie ja:) Przeszedłem w jednej wycieczce, po drodze zdobywając jeszcze Ostasza i Capa, najwyższe szczyty rejonu zaliczane do Sudeckiego Włóczykija.

Czytaj dalej

Gościnny Radogost – na górze słowiańskiego opiekuna gości

Jak już jakiś czas temu wspominałem, Góry Kaczawskie bywały dla mnie niezbyt fortunne. Na szczęście jednak każda seria kiedyś się kończy; droga na Radogost z Myśliborza zaserwowała mi tylko (albo aż!) ładne widoki i przyjemny spacer. I całe szczęście, bo szedłem z Rodzicami, dla których była to druga wycieczka w górach w tym roku, po wielkoponiedziałkowym gubieniu kalorii w drodze na Ślężę.

Czytaj dalej

Beskidzkiego epilogu część druga – Koskowa Góra – Beskidy w pełnej krasie

Druga, ostatnia część beskidzkiego epilogu bardzo udanej majówki. Relację z wejścia na Babicę możecie przeczytać tutaj. Celem na kolejny dzień była Koskowa Góra – najwyższy szczyt masywu wznoszącego się ponad pięknym Makowem Podhalańskim.

Czytaj dalej

Page 2 of 8