Tak to czasem bywa, że szczyt należący do Korony Gór Polski nie jest reprezentatywny dla całego pasma. Ci z Was, którzy przygodę z Górami Kamiennymi zakończą na Waligórze, mogą czuć się rozczarowani – po szlak od Andrzejówki króciutki, więc i spacer mało wymagający, i szczyt zalesiony, więc widoki żadne. Dlatego zachęcam do przejścia również innych szlaków tego pasma – dopiero wówczas poczujecie (całkiem dosłownie – w nogach:), dlaczego Góry Kamienne nazywa się Sudeckimi Tatrami.

W Górach Kamiennych można się zmęczyć dzięki głębokim dolinom oraz wyraźnie zaznaczonym przełęczom, które oznaczają konieczność wysokich i niejednokrotnie ostrych podejść – i to mimo faktu, że mało który szczyt pasma osiąga więcej niż 900 metrów. Idealna jest więc to propozycja dla kogoś, kto chce poczuć klimat wyższych gór, ale nie zamierza czekać, aż śniegi, lody i mrozy odpuszczą:)

Sobota – na Zamek Rogowiec

W sobotę wybrałem się w Góry Suche, będące częścią Gór Kamiennych. Pociąg o 6.11 z Wrocławia do dworca Wałbrzych Miasto, potem na piechotę do Placu Grunwaldzkiego, skąd o 8.15 odjeżdża autobus miejski numer 12 do samej Andrzejówki. Do schroniska można się dostać na kilka sposobów; jakiś czas temu przerabiałem ten tradycyjny, a więc szlakiem spod Dworca Głównego. To też przyjemna trasa, chociaż trzeba uważać, bo szlak krzyżuje się niejednokrotnie z trasami rowerowymi, a jak to w przypadku Sudetów Wałbrzyskich bywa – jego oznaczenie pozostawia nieco do życzenia.

Andrzejówka jest istnym węzłem szlaków turystycznych; ja wybrałem znaki czerwone i niebieskie, które poprowadziły mnie do jednej z największych atrakcji pasma – ruin najwyżej położonego zamku w Polsce, Rogowca. Zanim jednak tam dotarłem, warto było obejrzeć się chociażby za siebie. Tak prezentuje się Przełęcz Trzech Dolin w zimowej krasie:

tereny wokół Andrzejówki

Szlak wiedzie przez szczyty Turzyny oraz Jeleńca, a jego najciekawszym punktem są właśnie pozostałości po zamku. Z samego Rogowca nie pozostało wiele – ot, gruzowisko skalne. Natomiast przy ruinach znajduje się krzyż, spod którego rozciąga się piękny widok na Góry Sowie:

Widok z Rogowca na Góry Sowie

Trochę podziwiałem krajobraz, zjadłem drugie śniadanie i żółtym szlakiem zszedłem do Głuszycy. Cała trasa powinna mi zająć dwie i pół godziny, w śniegu zajęła niecałe trzy. Dużo krócej, niż lubię i jestem przyzwyczajony, ale była wyższa konieczność – aby zdążyć do domu na mecz piłkarzy ręcznych z Tunezją:)

Cała trasa: mapa-turystyczna.pl.

Niedziela – na Dzikowiec Wielki

Nieco więcej czasu zajęła wycieczka niedzielna. Pojechałem do Boguszowa – Gorce z myślą o zdobyciu Dzikowca i Lesistej Wielkiej. Szlak zaznaczony na zielono prowadzi najpierw ulicami miejscowości, potem wchodzi w las i jakby niepostrzeżenie się podnosi. W końcu otwierają się widoki chociażby na Góry Krucze (kolejna część Gór Kamiennych):

Idzie się przyjemnie, czasem w dół, czasem w górę. Na samym Dzikowcu znajduje się platforma, z której widać chociażby Chełmiec:

chelmiec z dzikowca

Z Dzikowca niebieskim szlakiem zszedłem z myślą o zdobyciu jeszcze Lesistej Wielkiej, najwyższego szczytu masywu, ale po osiągnięciu Przełęczy Polanka zdecydowałem jednak, że chyba tego dnia nic z tego nie będzie. Śnieg do połowy łydek może nie spowodował u mnie jakiegoś wielkiego zmęczenia, ale dosyć mocno opóźniał wędrówkę. Chwilę więc odpocząłem i tą samą trasą wróciłem do Boguszowa.

Cała trasa: mapa-turystyczna.pl.