W poprzednim wpisie pisałem o tym, jak uniknąć ciężkich kontuzji podczas jazdy na rowerze. Generalnie morał jest taki, że nawet najbardziej ostrożny rowerzysta choć raz w życiu zaliczył glebę. Dzisiaj (wyjątkowo dzień po dniu) przedstawię domowe sposoby leczenia kontuzji. Środki przeciwbólowe, maści rozgrzewające i inne cuda – wianki – żegnajcie!:)

Na skręcenia

Oj tak – jestem weteranem skręconych kolan i stawów skokowych:) Ale te sposoby pozwoliły mi stanąć (nomen – omen) na nogi:

  • okłady z kapusty – kapustę trzeba sparzyć i solidnie potraktować tłuczkiem – tak, aby puściła sok. Następnie obłożyć skręcony staw (na przykład kolano) i zawinąć bandażem – tak, aby opatrunek się nie zsunął i dłużej zachował ciepło. Tak trzymać z pół godziny, powtarzać co jakiś czas. Na pewno będzie piekło – o to chodzi, to znaczy, że sok z kapusty „pracuje”;
  • chłodne okłady z octem rozrobionym z octem – rozrobić w stosunku jeden do jednego, schłodzić w lodówce, zamoczyć w tym kawałek materiału i przykładać do skręcenia (na przykład kostki) przez kilka minut, póki się nie ociepli. Powtarzać co jakiś czas.
  • naprzemienne okłady zimne – gorące – dobre, aby rozruszać skręcone kolano i rozluźnić naciągnięte ścięgna oraz mięśnie. Najpierw dajemy zimne, potem gorące! Dzięki temu naczynia krwionośne kurczą się i rozkurczają, co zmniejsza ból i obrzęk. Jest to również sprawdzony sposób na ból nóg spowodowany na przykład niewygodnym obuwiem lub długim staniem w jednym miejscu.
  • okłady z mąki ziemniaczanej – mąkę rozrobić z ciepłą wodą, aby powstała masa, zrobić opatrunek na kolano lub kostkę. Wyciągnie płyn ze skręconego stawu.

Oczywiście – żadna z tych metod nie skutkuje od razu. Trzeba powtarzać, ale (zwłaszcza okłady z kapusty) dają znakomitą ulgę.

Na stłuczenia i otarcia

Szczerze – zazwyczaj nie stosuję nic, wystarczy mi oczyszczenie rany i to wszystko. Natomiast słyszałem o leczniczych właściwościach miodu, który uśmierza ból, pozwala ranie szybciej się zagoić i oczywiście dezynfekuje. Myślę,  że warto spróbować:)