W sobotę aura dopisała, chociaż było stosunkowo mroźno – kiedy wyjeżdżałem około dziewiątej, był raptem jeden stopień powyżej zera. Zdecydowałem się zatem wypróbować rowerowy strój na zimę, ale niepewny, na ile da radę – wybrałem na ten dzień lajtową asfaltową trasę prowadzącą w pobliżu miejscowości, z których w razie potrzeby mógłbym spokojnie wrócić pociągiem. Jak się plan powiódł? Ano całkiem nieźle i na spokojnie dojechałem do Bierutowa na rowerze. Przebieg trasy przedstawiam poniżej.

 Do Bierutowa na rowerze

Trasa: Kiełczów – Dobrzykowice – Miłoszyce – Jelcz Laskowice – Minkowice Oławskie – Biskupice Oławskie – Karwiniec – BierutówOleśnica

Mój dystans: ok. 85 km.

Wycieczkę do Bierutowa na rowerze polecam zacząć w podwrocławskiej wsi Kiełczów. Przy kościele należy kierować się na Dobrzykowice. Tę niewielką wieś warto odwiedzić z uwagi na fakt, że była tu kręcona kultowa komedia „Sami swoi”. Mieszkańcy wsi ostatnimi czasy uhonorowali Kargula i Pawlaka bardzo sugestywnym pomnikiem:)

A to najlepsze sceny z kultowej komedii, chociaż pewnie autorowi filmiku nie było łatwo je wybrać:)

Z Dobrzykowic dalej prosto. W Nadolicach (Małych i Wielkich) jakoś na wiosnę wymieniono asfalt, dzięki czemu jedzie się całkiem wygodnie. Za Nadolicami istnieje możliwość jazdy na wprost (tam droga jest już w znacznie gorszym stanie), ja jednak skręciłem w prawo na Jelcz Laskowice. Trzeba przy tym przejechać przez tory kolejowe; linia ta nie jest obsługiwana, ale co jakiś czas przejeżdża tamtędy lokomotywa dla przetestowania trasy, więc minimum uwagi jednak jest jednak wskazany.

Chwilę po zjeździe na Czernicę (który mijamy) zaczyna się bardzo ładny las. W tych warunkach przyrody dojeżdżamy do Miłoszyc, a to sygnał, że Jelcz Laskowice jest już rzut beretem.

Przy kościele w Laskowicach na prawo kieruje droga do Oławy – moja ulubiona trasa dojazdowa do tej urokliwej miejscowości. Tym razem jednak skręt minąłem i pojechałem prosto – na Minkowice i Biskupice Oławskie.

Za Laskowicami droga staje się już gorsza, do samych Biskupic trzeba się przyzwyczaić do wertepów. Plusem jest niemal całkowity brak samochodów. W Biskupicach Oławskich dojeżdżamy do drogi wojewódzkiej 396. Kierunkowskaz w prawo prowadzi do Oławy, w lewo do Bierutowa. Ja oczywiście skierowałem się do Bierutowa.

I tu zaczęły się schody. Trasa jest piękna, prowadzi gładkim asfaltem między ładnymi polami… ale właśnie chyba przez to miałem odczucie, że temperatura drastycznie spadła. Lasy zaczęły się dopiero parę kilometrów przed Karwińcem, ale temperatury to już nie podniosło.

Z Karwińca mam bardzo dobre wspomnienia. To tu podczas pielgrzymki zatrzymujemy się na mszę świętą i jesteśmy goszczeni przez mieszkańców wspaniałym jedzeniem, dlatego mam duży sentyment do tej miejscowości.

A co do samego Bierutowa… to cóż. Na rowerze do Bierutowa dojeżdżam już trzeci rok z rzędu i widzę, jak zmienia się ta miejscowość. Jeszcze jakiś czas temu uważałem ją za jedno z brzydszych miast, jakie widziałem, choć biorąc pod uwagę zabytkowy charakter miasta, ta opinia na pewno jest krzywdząca. Teraz co prawda wciąż wiele budynków wymaga odnowienia i odświeżenia, ale od czasu mojego ostatniego pobytu pojawiła się zagospodarowanie parku, pomnik poświęcony rocznicy ustanowienia miasta…

A to jeden z zabytkowych kościołów – pw. św. Katarzyny. Zdjęcie z: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bierut%C3%B3w

Szybkie sprawdzenie w telefonie połączeń PKP – i okazało się, że najbliższy pociąg do Wrocławia odjeżdża dopiero za półtorej godziny. Dlatego zdecydowałem się pojechać jeszcze do Oleśnicy. Trasa do Bierutowa drogą 451 jest bardzo ładna, gładka i prosta, problemem może być jednak ruch samochodowy. Na długości kilkunastu kilometrów droga wojewódzka omija miejscowości, przez co kierowcy (a jeździ ich sporo, drogą tą można dojechać chociażby na trasę szybkiego ruchu do Warszawy) raczej nie zwykli ściągać nogi z pedału gazu.

Potem jeszcze przejechać przez Oleśnicę i trafić do dworca, skąd wróciłem do Wrocławia.