W poprzednim wpisie przedstawiałem małe podsumowanie AD 2016. Teraz chcę przedstawić listę absolutnych must to walk, czyli szczytów, których zdobycie jest moim postanowieniem noworocznym. Oczywiście nie zamierzam poprzestać tylko na tych niżej wymienionych szczytach:)


No to jedziem:

1. Śnieżka – aż wstyd przyznać, ale Królową Karkonoszy odwiedziłem po raz ostatni X lat temu:) Pora wrócić w tym roku. Fajnie też byłoby zdobyć w zimowych warunkach.

śnieżka

Śnieżka – zdjęcie z https://pl.wikipedia.org/wiki/Śnieżka

2. Babia Góra – najwyższy położony poza Tatrami szczyt Polski i chyba jedyny poza Tatrami, na który prowadzą klamry i łańcuchy (a klamry i łańcuchy to to, co tygrysy lubią najbardziej:) ). Na królowę niepogód zawitam pewnie podczas weekendu bożociałowego.

3. Tarnica – nigdy jeszcze tak daleko na wschód mnie nie zawiodło. Jak Bóg da – wpadnie na listę zrealizowanych podczas majówki.

4. Kozi Wierch – nie tak dawno obejrzałem film z rekordowego przejścia całej Orlej Perci. Nogi cierpły od samego oglądania i aż chce się tam być:) Jednak w żadnym wypadku Kozi Wierch nie będzie tylko przystankiem w drodze między Zawratem a Krzyżnem – najwyższy szczyt leżący w całości w Polsce zasługuje na szacunek!

5. Krywań – wiem, że nie w Polsce, ale chciałoby się zdobyć też i świętą górę Słowaków.

6. Giewont – byłem nie raz (dosłownie, bo dwa razy), ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zdobyć po raz kolejny. Widoki na Zakopane przednie, a te łańcuchy to fajna rozgrzewka przed trudniejszymi trasami:)

7. Jarząbczy Wierch – jeśli się nie mylę, to chyba ostatni szczyt po polskiej stronie Tatr Zachodnich, który jeszcze nie zdobyłem. Jakoś tak się zdarzyło, że nie wszedłem, kiedy zdobywałem zarówno grań Grześ – Rakoń – Wołowiec , jak i kiedy szedłem trasą na Trzydniowiański – Kończysty – Starorobociański Wierch.

8. Świnica – czy od strony Kasprowego, czy od strony Zawratu – te łańcuchy i te podejścia wyglądają zacnie.