Jacekgedlek.pl - blog turystyczny

Jacek o rowerze, górach i wierze

W mrozie też można jeździć, czyli do Bierutowa na rowerze

W sobotę aura dopisała, chociaż było stosunkowo mroźno – kiedy wyjeżdżałem około dziewiątej, był raptem jeden stopień powyżej zera. Zdecydowałem się zatem wypróbować rowerowy strój na zimę, ale niepewny, na ile da radę – wybrałem na ten dzień lajtową asfaltową trasę prowadzącą w pobliżu miejscowości, z których w razie potrzeby mógłbym spokojnie wrócić pociągiem. Jak się plan powiódł? Ano całkiem nieźle i na spokojnie dojechałem do Bierutowa na rowerze. Przebieg trasy przedstawiam poniżej.

Czytaj dalej

Modlitwa turysty

Jazda na rowerze i chodzenie po górach ma dla mnie wymiar duchowy. Również dlatego, że na górskim i rowerowym szlaku wszystko staje się prostsze, umysł jaśniejszy, a dzięki temu łatwiej się skupić na kwestiach faktycznie najważniejszych. Kiedyś na szlaku coś mnie tchnęło i ułożyłem sobie modlitwę turysty. Tak naprawdę spisuję ją po raz pierwszy. Za każdym wersem stoi jakaś moja prywatna historia:) Zapraszam do odmawiania – oczywiście jak kto chce, swoimi słowami:)

Czytaj dalej

Podsumowanie listopadowego wyjazdu

Jak pewnie zauważyliście, bardzo lubię różne podsumowania (podsumowywana była chociażby majówka oraz czerwcowy wyjazd w Pieniny i Gorce). Na parę słów resume z pewnością zasłużył również wypad w Beskidy.

Czytaj dalej

(Prawie) bezludna wyspa, czyli Ćwilin na deser

Wejście na Ćwilin było zwieńczeniem listopadowego wyjazdu (opisy wycieczek na Lubogoszcz i na Mogielicę tu i tu). Ku mojemu zdziwieniu niemal cała wycieczka upłynęła mi w samotności; jedynie w okolicy szczytu spotkałem miejscowego, który na rozgrzewkę przed pracą wybrał się w góry. Jednym słowem – takie bezludne wyspy:)

Czytaj dalej

Toponimiczne zagwozdki, czyli danie główne z Mogielicy

No właśnie – na Mogielicę czy na Mogielnicę? Długo myślałem, że najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego nazywa się „Mogielnica” (nawet tak na jakiś blogach widziałem), ale ten wpis udowodnił mi dobitnie, że jestem w błędzie:) W każdym razie – abstrahując już nawet od nazwy – góra ta kusiła mnie już od dłuższego czasu. Planowałem już rok temu, ale połączenia z Zakopanem były przeciętne, zdecydowałem się więc wówczas na Lubomir, myślałem podczas tegorocznego wypadu czerwcowego, ale ostatecznie zdecydowałem się na przejście Pienin Spiskich. Ostatecznie wejście na Mogielicę miało być głównym punktem programu listopadowego wyjazdu.

Czytaj dalej

Czwarty L., czyli Lubogoszcz na przystawkę

Tak a propos tytułu dzisiejszego wpisu: jest taka powieść autorstwa Mario Puzo (tego, który dał światu „Ojca chrzestnego) „Czwarty K” – o członku klanu Kennedych, który poszedł w ślady swych przodków i został prezydentem, a następnie rozpętał totalną wojnę z terroryzmem. Góry i thiller polityczny to dosyć odległe konotacje (chyba że ktoś taszczy ze sobą na szczyt jakąś lekturę – pochwalam, ale sam tego nie robię, bo cały plecak z reguły zajmuje mi prowiant i inne wyposażenie:). Moje skojarzenie wzięło się stąd, że w Beskidach na terenie zaledwie kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych znajdują się przynajmniej cztery szczyty, których nazwa zaczyna się na L: Lubomir w Beskidzie Makowskim/ Wyspowym, Lubań w Gorcach, Luboń Wielki i Lubogoszcz w Beskidzie Wyspowym. Na Lubogoszcz właśnie wszedłem w sobotę 5 listopada na rozpoczęcie krótkiego pobytu w Mszanie Dolnej.

Czytaj dalej

Krótkie świadectwo po październikowych inicjatywach

Parę tygodni pisałem o tym, że październik to znakomity czas na wzmocnienie swojej wiary. Niestety, Marsz Mężczyzn w tym roku się nie odbył, natomiast pozostałe dwie inicjatywy już przynoszą wspaniale owoce.

Czytaj dalej

Szlak jesienią malowany, czyli spacer po Wzgórzach Łomnickich i na Grodną

Dzień po zdobyciu Śnieżki turystyczny los rzucił mnie znów w okolice Jeleniej Góry. Pogoda zapowiadała się dużo gorsza (a poranne ulewy potwierdzały te zapowiedzi), nie chciałem więc wybierać się zbyt wysoko ani w rejony takie jak lubię, czyli w miarę odludne:) Padło zatem na Wzgórza Łomnickie, na które nie byłem, a celem było wejście na Grodną i tym samym zdobycie kolejnego punkciku w Koronie Sudetów Polskich.

Czytaj dalej

Górski hipster na Śnieżce – Królowa Karkonoszy w końcu zdobyta!

Doszedłem ostatnio do wniosku, że ja chyba jakimś górskim hipsterem jestem. W końcu chodzę w jakieś dziwne miejsca, gdzie przez całą drogę mogę spotkać co najwyżej rodzinę dzików (i przestraszyć je swoim śpiewaniem:) ), a na Śnieżce ostatni raz byłem dobrych kilkanaście lat temu. W końcu postanowiłem zmienić ten stan rzeczy i wybrałem się na Śnieżkę w minioną sobotę – być może ostatnią tak ciepłą w tym roku.

Czytaj dalej

Tropem Piastów Śląskich, czyli do Ziębic na rowerze

Korzystając z pięknej, niemal letniej pogody, w niedzielę wybrałem się rowerowo na eksplorację tych terenów Dolnego Śląska, które znajdują się na południe od Wrocławia – chyba najsłabiej dla mniej znanych. Ponieważ dzień wcześniej uczestniczyłem w pielgrzymce do Trzebnicy, to sam nie byłem do końca pewny swoich możliwości i zakładałem powrót pociągiem ze Strzelina. Tymczasem siły mi dopisały i w efekcie dojechałem do Ziębic na rowerze. Poniżej krótka relacja.

Czytaj dalej

Page 1 of 7

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén