Jacekgedlek.pl - blog turystyczny

Rower, góry i wycieczki – z wiarą!

Śladem kolejki wąskotorowej – stawy milickie i Milicz na rowerze

Dawno nie byłem nad stawami milickimi i w Dolinie Baryczy – po raz ostatni dwa lata temu, długo była to najciekawsza moja wycieczka rowerowa. Wtedy jechałem przez Milicz do Żmigrodu; tym razem postanowiłem nieco zmienić trasę i zwiedzić tereny znajdujące się na wschód od Milicza.

Czytaj dalej

(Nie) gościnny Krywań

Plany na ten rok w Tatrach były konkretne. Po pierwsze: przejść przynajmniej fragment Orlej Perci, co się udało (relacja tutaj). Po drugie: jak co roku wejść na Rysy. To także się powiodło. Po trzecie: zakosztować nieco Tatr Słowackich. Dzień po zdobyciu Rysów zrobiłem sobie odpoczynek w tym sensie, że przetransportowałem się na Słowację do Tatrzańskiej Łomnicy, by kolejnego dnia spróbować swoich sił z narodową górą naszych południowych sąsiadów. Wybrałem klasyczne wejście na Krywań: od strony Szczyrbskiego Jeziora.

Czytaj dalej

Nowy sposób na Czerwone Wierchy

Uwielbiam Czerwone Wierchy, pewnie to już kiedyś pisałem. Powiem więcej: bez Czerwonych Wierchów, podobnie jak bez Zawratu i Rysów, urlop w Tatrach byłby jakiś taki… niepełny. Na szczęście liczba szlaków dojściowych sprawia, że masyw ten, którego najwyższym szczytem jest Krzesanica, raczej długo mi się nie znudzi. W tym roku znalazłem nowy sposób na Czerwone Wierchy – sądząc po liczbie ludzi spotkanych na szlaku prawdopodobnie najmniej popularny.

Czytaj dalej

Tatrzańska klasyka – Giewont, Kondracka Kopa i Kasprowy za jednym zamachem

Gdzieś chyba wspominałem, że nie za bardzo przepadam za Giewontem. Może źle się wyraziłem – nie tyle nie przepadam, o ile uważam, że jest więcej gór mniej obleganych, a bardziej widokowych. Ot chociażby niedaleka Kondracka Kopa. Ale na Giewont jednak od czasu do czasu warto się wybrać; w tym roku zdecydowałem się na tatrzański klasyk – a więc z Kuźnic na Giewont, a potem dalej przez Kondracką Kopę i Goryczkową Czubę na Kasprowy Wierch.

Czytaj dalej

Da się? Da się! Z Kuźnic do Palenicy Białczańskiej przez Zawrat i Szpiglasową Przełęcz

Kiedyś przeczytałem na jakimś blogu (nie pamiętam na jakim, nie pamiętam nawet, czy to był wpis, czy komentarz) opis wycieczki, jaką autor zrobił z Kuźnic do Palenicy Białczańskiej. Na punkcie takiej wycieczki zafiksowałem się dosyć mocno, chyba wiadomo dlaczego – bo Zawrat, bo Szpiglasowy, bo trzy być może najpiękniejsze doliny w polskich Tatrach. Zwierzyłem się kiedyś znajomemu z mojej idee fixe, na co zostałem wyśmiany: „Co ty, wierzysz w coś takiego? Przecież się nie da!”. No to teraz potrzymaj mi banana i czytaj, bo jak najbardziej się da. Nawet w miarę rozsądnym czasie:)

Czytaj dalej

„Druga zwrotka, czyli zawsze chciałem zacząć od środka” – moje zmagania z Orlą Percią

Pewnego dnia podczas mojego pobytu w Zakopanem Orla Perć powiedziała do mnie: „chodź, zafunduję Ci ból nóg na następne kilka dni”. Jak dama wzywa, to nie można odmówić, ale zrobiłem to na własnych warunkach:)

Czytaj dalej

Rowerem z Opola do Wrocławia przez Stobrawski Park Krajobrazowy

Jak parę razy pisałem, wiele osób stawia sobie postanowienia noworoczne, ja natomiast – cele, do realizacji których dążę. Dwa lata temu były to Rysy, rok temu – przejechanie 5000 km na rowerze. Na ten rok cele mam dwa. Gerlacha już pewnie nie zdobędę – za dużo miałem zawirowań w sierpniu, trochę ich będzie również we wrześniu. Drugi cel, dystans 150 km w jednej wycieczce, jest natomiast coraz bliższy realizacji – w sobotę wykręciłem 140 km, jadąc na rowerze z Opola do Wrocławia i zwiedzając po drodze kilka interesujących miejsc, między innymi Stobrawski Park Krajobrazowy.

Czytaj dalej

Recenzja butów trekkingowych Triglav Mid

Po trzech pielgrzymkach, czterech wyprawach w Tatry, przejściu całych Pienin, części Beskidów oraz po niezliczonych wycieczkach w Sudety moje stare buty górskie odeszły w końcu na zasłużoną emeryturę. Zanim to nastąpiło, niespełna rok temu kupiłem buty trekkingowe Triglav Mid od Alpine Pro. Prawdziwy sprawdzian zdadzą dopiero na przełomie sierpnia i września, natomiast już teraz mogę napisać kilka słów na ich temat.

Czytaj dalej

Huśtawka na Korunie, czyli w każdym jest trochę dziecka :)

Bardzo ostatnio spodobały mi się Skalne Miasta w czeskich Górach Stołowych (relację ze zwiedzania Adrszpaskich i Teplickich Skał znajdziecie tutaj). Tym razem za cel wspólnie ze znajomymi wybraliśmy Broumowskie Ściany. Tutaj największą atrakcją były nie piękne widoki i nie interesujące formacje skalne (choć te również), ale… huśtawka na Korunie.

Czytaj dalej

Każdy ma swój dar – musi go tylko wykorzystać!

Zastanawiałem się, co mogę napisać o tegorocznej pielgrzymce. Przecież to nie była dla mnie taka nowość jak w przypadku pierwszej pielgrzymki (która koniec końców okazała się nie taka straszna). Nie poczułem również aż tak bezpośredniego wpływu Ducha Świętego jak rok temu (tutaj przeczytacie świadectwo), który tym razem zadziałał bardziej subtelnie. Natomiast tegoroczna pielgrzymka uświadomiła mi, za ile darów powinienem być wdzięczny.

Czytaj dalej

Page 1 of 12