Jacekgedlek.pl - blog turystyczny

Rower, góry i wycieczki – z wiarą!

Babie lato w Masywie Śnieżnika – na Igliczną z Międzygórza

Poprzedniego dnia zrobiłem na rowerze 142 km z Leszna do Wrocławia m.in. przez Rydzynę i zwyczajnie nie miałem siły na nic zbyt wymagającego. Szkoda jednak było siedzieć w niedzielę w domu, skoro pogoda niemalże letnia. Wybór padł zatem na Igliczną – niewysoką i niezbyt wymagającą górę leżącą w Masywie Śnieżnika.

Czytaj dalej

Rowerem przez ziemię leszczyńską – Leszno, Rydzyna, Rawicz, Żmigród w jednej wycieczce

Lutowa wycieczka na weekend do Drezna pobudziła moją ciekawość – czy w Polsce znajdę jakieś miasto z barokową architekturą? Okazało się, że i owszem, i to wcale niedaleko od Wrocławia. To Rydzyna, znajdująca się na ładnej trasie z Leszna do Wrocławia, którą przejechałem w pierwszą sobotę października.

Czytaj dalej

Pierwszy lot samolotem i zwiedzanie zamku w Malborku – wrażenia

Zamek w Malborku to jedno z miejsc, które przynajmniej raz w życiu trzeba odwiedzić. Ale tłuc się pociągiem albo busem z Wrocławia z przesiadkami raptem na parę godzin – to trochę za dużo nawet jak dla mnie:) Alternatywą mogłoby być spędzenie trochę czasu w Gdańsku, ale wpadłem na inny pomysł.

Zamek w Malborku znad brzegu Nogatu

Otóż: samolotem z Wrocławia do Gdańska, z lotniska Szybką Koleją Miejską do stacji Gdańsk Wrzeszcz, gdzie wsiadłem do Regio na Malbork. Jak pewnie wiecie, kolejami to akurat ja uwielbiam podróżować, nigdy natomiast jeszcze nie leciałem samolotem. Ale skoro bilety na parę miesięcy przed odlotem były tak tanie (bodajże 39 złotych zapłaciłem Ryanairowi za tę przyjemność), no to żal nie skorzystać.

Czytaj dalej

Tatry Słowackie – informacje praktyczne

Paru znajomych pytało mnie o kilka kwestii praktycznych związanych z moim wyjazdem w Tatry Słowackie. Parę dni spędziłem w Tatrzańskiej Łomnicy – wiosce stanowiącej część miasta Wysokie Tatry. Jak sobie zorganizowałem tam pobyt, o tym już poniżej.

Czytaj dalej

Podsumowanie tatrzańskiego wyjazdu

Przy okazji dłuższych wyjazdów w góry lubię robić takie małe podsumowania. Zeszłoroczne podsumowanie znajdziecie w tym wpisie. Przełom sierpnia i września A.D. 2018 był jeszcze bardziej owocny.

Czytaj dalej

A co z resztą?

W poprzednich wpisach opisywałem swoje wejścia na Giewont i Kasprowy Wierch, na Czerwone Wierchy, swoje zmagania z Orlą Percią, fantastyczną i bardzo widokową wycieczkę z Kuźnic przez Zawrat i Szpiglasową Przełęcz do Palenicy Białczańskiej. Czytelnicy poznali również moje zmagania z Tatrami Słowackimi (Krywaniem, Rakuską Czubą i Małą Wysoką). A co z resztą wycieczek? Bo przecież w sumie na dwanaście dni w Tatrach aż jedenastokrotnie wychodziłem w góry! Otóż pozostałe trasy postanowiłem opisać zbiorczo w jednym wpisie.

Czytaj dalej

Gerlach niemal na wyciągnięcie ręki – na Małą Wysoką

Gerlach to mój niezrealizowany cel na ten rok. Ale chociaż na najwyższy szczyt Tatr i całych Karpat ostatecznie wejść mi się nie udało, to na zakończenie udanej słowackiej części tatrzańskiego wyjazdu wszedłem na Małą Wysoką – mając tym samym Gerlacha niemalże na wyciągnięcie ręki.

Czytaj dalej

W cieniu Łomnickiego Szczytu – na Rakuską Czubę

Drugi dzień na szlakach Tatr Słowackich przywitał mnie pogodą znacznie lepszą, niż sprezentował mi dzień pierwszy na Krywaniu. Tak więc było idealnie, aby wybrać się na Rakuską Czubę. Jest to szczyt bardzo widokowy i generalnie prosty poza jednym momentem, o którym za chwilę, dający przy okazji możliwość zahaczenia o podnóże Łomnickiego Szczytu.

Czytaj dalej

Śladem kolejki wąskotorowej – stawy milickie i Milicz na rowerze

Dawno nie byłem nad stawami milickimi i w Dolinie Baryczy – po raz ostatni dwa lata temu, długo była to najciekawsza moja wycieczka rowerowa. Wtedy jechałem przez Milicz do Żmigrodu; tym razem postanowiłem nieco zmienić trasę i zwiedzić tereny znajdujące się na wschód od Milicza.

Czytaj dalej

(Nie) gościnny Krywań

Plany na ten rok w Tatrach były konkretne. Po pierwsze: przejść przynajmniej fragment Orlej Perci, co się udało (relacja tutaj). Po drugie: jak co roku wejść na Rysy. To także się powiodło. Po trzecie: zakosztować nieco Tatr Słowackich. Dzień po zdobyciu Rysów zrobiłem sobie odpoczynek w tym sensie, że przetransportowałem się na Słowację do Tatrzańskiej Łomnicy, by kolejnego dnia spróbować swoich sił z narodową górą naszych południowych sąsiadów. Wybrałem klasyczne wejście na Krywań: od strony Szczyrbskiego Jeziora.

Czytaj dalej

Page 1 of 13